Decyzja o życiu bez dzieci budzi wiele emocji i pytań, zarówno w sferze prywatnej, jak i społecznej. Autorka książki “Bezdzietne z wyboru” wnikliwie eksploruje ten temat, obalając mity, kwestionując społeczne oczekiwania i otwierając przestrzeń do refleksji nad tym, czym jest świadome życie. Zapraszam do lektury recenzji, która pokaże, dlaczego warto sięgnąć po tę publikację.
Książka miała premierę 25 października 2023 roku. Została wydana przez Wydawnictwo W.A.B.
“Bezdzietne z wyboru” – o czym tak naprawdę jest ta książka?
Justyna Dżbik-Kluge w książce “Bezdzietne z wyboru” wnikliwie analizuje jedno z najbardziej kontrowersyjnych i społecznie stygmatyzowanych tematów w Polsce: świadomą decyzję o rezygnacji z rodzicielstwa. Autorka podejmuje próbę zrozumienia, dlaczego w Polsce decyzja o niedzietności nadal budzi tak wiele emocji i spotyka się z presją społeczną. Dlaczego? Jak zauważa terapeutka Tatiana Ostaszewska-Mosak:
Myślę, że to niebezpieczny temat, dlatego że jest jeszcze bardzo świeży. Niektórzy o tym myśleli, ale nigdy nie było odważnych, którzy o bezdzietności z wyboru mówiliby na głos. Ludzie nie są gotowi, żeby o tym rozmawiać na spokojnie. Całe zagadnienie rozmnażania, zakładania rodzin jest u nas tematem, na który niewielu potrafi rzeczowo dyskutować.
Justyna Dżbik-Kluge, Bezdzietne z wyboru, Wydawnictwo W.A.B
Książka ta, oparta na licznych rozmowach, badaniach oraz osobistych refleksjach, jest nie tylko zbiorem historii, a przede wszystkim głosem w debacie o wolności wyboru i redefinicji kobiecej tożsamości. Nieocenione jest podjęcie w tej książce tematu życiowego spełniani czy samorealizacji, jak i instynktu macierzyńskiego (który spoiler: nie istnieje!).
Społeczna presja i stygmatyzacja decyzji o niedzietności
Autorka pokazuje, jak silnie zakorzenione są stereotypy dotyczące roli kobiety w społeczeństwie. Autorka wskazuje, że wybór niedzietności często spotyka się z reakcjami pełnymi powątpiewania, krytyki, a nawet otwartej wrogości. Wyrażenia takie jak „egoistka” czy „jeszcze ci się zmieni” stają się częścią codzienności kobiet decydujących się na życie bez dzieci. Jak pisze autorka:
Czy dajemy bezdzietnym prawo do ich decyzji? Nie chcesz mieć dzieci?
„Myślisz tylko o sobie”.
„Egoistka”.
„Lambadziara”.
„Kto ci poda szklankę wody na starość?”
„Co ty wiesz o prawdziwym życiu?”
„Jakbyś miała swoje własne dzieci, tobyś mnie rozumiała”.
„Jeszcze ci się zmieni”.[…]
Zdania, które słyszą osoby bezdzietne od „życzliwych” cioć, wujków, znajomych i nieznajomych, są podszyte samym złem: powątpiewaniem, zawiścią, niechęcią, drwiną, jedną wielką pretensją. A przecież człowiek ma elementarne prawo decydować o swoim życiu. Artykuł 31 polskiej Konstytucji mówi, że: „Wolność człowieka podlega ochronie prawnej. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje”
Justyna Dżbik-Kluge, Bezdzietne z wyboru, Wydawnictwo W.A.B
Społeczna narracja, wspierana przez tradycyjne poglądy i religijne fundamenty, nadal stawia macierzyństwo jako główne powołanie kobiety, marginalizując inne drogi samorealizacji.
Historia i wpływ tradycyjnych ról płciowych
W książce padają odniesienia do historycznych i religijnych narracji, które ugruntowały mit macierzyństwa jako najwyższego celu kobiety. Cytaty z Biblii czy refleksje na temat patriarchalnych mitów pokazują, jak głęboko zakorzenione są te przekonania w kulturze, co zauważa zaproszona do wypowiedzi do tej książki terapeutka Tatiana Ostaszewska-Mosak:
„Żywe jest również przeświadczenie, że nic nie daje kobiecie takiego spełnienia jak macierzyństwo. Skąd się bierze? Co jest podstawą takiego przekonania? Tradycyjne wychowanie? Fundamenty wiary katolickiej? Na chrześcijańskim portalu społecznościowo-informacyjnym stacja7.pl natrafiłam na ciekawą analizę tekstów biblijnych pod kątem podejścia do matek. W artykule zatytułowanym Matka jest najważniejsza Roman Zając pisze: <<Bycie matką to, według Biblii, najważniejsze i fundamentalne powołanie kobiety. Pełnienie roli matki jawi się na kartach Biblii wręcz jako ucieleśnienie całości pierwiastka kobiecego, jako pełnia kobiecości. Do dziś mówimy o kobietach w ciąży, że są w stanie błogosławionym. Nie każdej kobiecie było jednak dane doświadczyć tego błogosławieństwa i nie każda mogła wypełnić wpisane w jej naturę powołanie.W społeczności wartościującej kobietę wedle posiadanego potomstwa – brak dziecka łączył się z bólem, upokorzeniem i bezsilnością. Bezpłodność traktowano jak ciążącą na kobiecie klątwę. Kobieta taka budziła w otoczeniu litość, a czasem nawet wzgardę. Pozostawało jej jedynie błagać Boga, by zdjął z niej hańbiące piętno.Przejmujące jest wołanie Racheli do Jakuba: „Spraw, abym miała dzieci, bo jeśli nie, wypadnie mi umrzeć>> (por. Rdz 30, 1). „Spraw, abym miała dzieci!” to de facto prośba: „Spraw, abym była matką!”.
Justyna Dżbik-Kluge, Bezdzietne z wyboru, Wydawnictwo W.A.B
Dżbik-Kluge zestawia te tradycyjne wartości z rzeczywistością współczesnych kobiet, które coraz częściej odrzucają presję spełniania oczekiwań społecznych:
To jest patriarchalny mit! Nie ma na to żadnych dowodów. To instytucja macierzyństwa, o której Adrienne Rich pisała w książce Zrodzone z kobiety, wmawia kobiecie, że tylko urodzenie dziecka nada życiu sens. Kiedyś podstawową funkcją kobiet było rodzenie dzieci. Dziś mamy inny świat, jest bardzo wiele możliwości do wyboru, wiele różnych dróg. Tylko jedną z nich jest macierzyństwo i jeśli spojrzeć na to, co się dzieje w Polsce, to jest to droga coraz rzadziej wybierana. Polki nie chcą mieć dzieci z wielu powodów, które można zrozumieć. Zresztą ja matkowanie rozumiem szerzej, jako opiekowanie się osobami zależnymi, istotami zależnymi – jak zwierzęta. Matkować można na różne sposoby nie tylko swoim biologicznym dzieciom. Ale ktoś może w ogóle nie mieć potrzeby matkowania, wybiera inną drogę bycia w świecie, inne kreacje. Poświęca się innemu działaniu, myśleniu, innej twórczości. Znamy wiele kobiet, które spełniają się w inny sposób i wybierają bezdzietność. Zresztą to wcale nie znaczy, że kobieta bezdzietna nie znosi dzieci – to także mit. Różne ciocie, szwagierki, kuzynki, które mają więcej dystansu, potrafią być bardzo wspierające dla matek małych dzieci, które z kolei często czują się wyizolowane, samotne. Te bezdzietne kobiety potrafią wiele wnieść.
Justyna Dżbik-Kluge, Bezdzietne z wyboru, Wydawnictwo W.A.B
W interesujący sposób odpowiada na temat rodzicielstwa jako spowiada związku i tradycji z tym związanej pisarka Renata:
Zawsze bawi mnie ten model „konserwatywny”. Małżeństwo, mieszkanie na kredyt, dziecko. Pierwsza zdrada i kryzys. Drugie dziecko dla reperowania małżeństwa w kryzysie. Kolejna zdrada, bo jednak starego psa nie nauczysz nowych sztuczek. I może wreszcie jakaś terapia, choć może być za późno. Jeszcze nie rozwód, bo jak podzielić majątek? Poczeka się, aż dzieci będą dorosłe. A że do tego czasu żyje się w małym piekle rozbitego już dawno małżeństwa, którego nie było się w stanie skleić – cóż, tradycja.
Justyna Dżbik-Kluge, Bezdzietne z wyboru, Wydawnictwo W.A.B
I chwilę za tym czytamy słowa tej samej kobiety, z powodu psychologiczne perspektywy i ich istotności, wręcz nie chce ich pominąć:
Dzieci nie ratują ludzkich związków, czasami tylko wpływają na decyzję o odwleczeniu rozstania. I znowu: to nie jest odpowiedzialność, która powinna spoczywać na barkach jakiegokolwiek dziecka – bycie łącznikiem, spoiwem, ratowaniem związku. Mam zupełnie inne podejście do tego, czym dla mnie jest związek pomiędzy dwojgiem dorosłych ludzi.
Justyna Dżbik-Kluge, Bezdzietne z wyboru, Wydawnictwo W.A.B
Współczesne wyzwania: redefinicja tożsamości
Autorka zwraca uwagę, że niedzietność to nie tylko kwestia wyboru, ale także sposób na redefinicję kobiecej tożsamości. W rozmowach z bohaterkami książki wybrzmiewa, jak ważne jest znalezienie własnej drogi do szczęścia i realizacji, bez konieczności spełniania tradycyjnych ról.
Niedzietność bywa więc świadomą decyzją o wolności i autonomii, choć często wymaga odwagi w obliczu społecznego niezrozumienia. O czym pięknie możemy czytać w tym fragmencie:
Z pytaniem o nowy scenariusz dla rodziny wracam do socjolożki i demografki profesor Moniki Mynarskiej. Rodziny patchworkowe, związki par jednopłciowych, rodziny bezdzietne – zastanawiam się, jak to wszystko wpływa na redefinicję modelu rodziny. „Wpływa znacząco!” – potwierdza profesor Mynarska. I rozwija: „Niegdyś bywało, że socjologowie wręcz kłócili się, czy w momencie, kiedy nie ma dzieci, można mówić o rodzinie, bo przyjmowało się, że najbardziej podstawowa definicja rodziny to para z dziećmi. Te kłótnie są jednakowoż coraz mniej zacięte, bo nie ma się co kłócić z rzeczywistością. A rzeczywistość pokazuje nam, że są pary, które funkcjonują tak latami. Osobiście takiej osobie – czy to naukowcowi, czy nie – która by się zacietrzewiała, że rodzina to tylko para (a jeszcze lepiej – małżeństwo) z dziećmi, najchętniej powiedziałabym prostą rzecz: »Pójdź i powiedz to w twarz parze, która od trzydziestu lat mieszka razem, stara się o dziecko i nie może go mieć. Powiedz im, że nie są rodziną!«. Mamy coraz większe spektrum form życia rodzinnego – to określenie jest potworne językowo, ale przynajmniej pozwala nam zachować pewną wrażliwość na różne oblicza rodziny. Bo myślenie w inny sposób to zakłamywanie rzeczywistości!”
Justyna Dżbik-Kluge, Bezdzietne z wyboru, Wydawnictwo W.A.B
Ekonomiczne i kulturowe aspekty decyzji o niedzietności
Dżbik-Kluge dogłębnie analizuje wpływ czynników ekonomicznych na decyzje prokreacyjne, podkreślając brak wsparcia państwowego, trudności finansowe oraz ogólną niepewność co do przyszłości jako główne powody, które skłaniają wiele kobiet do rezygnacji z macierzyństwa.
W Polsce kobiety często stają przed wyborem: praca zawodowa czy rodzina, a brak stabilności ekonomicznej dodatkowo potęguje lęk przed podjęciem decyzji o macierzyństwie. W kontrastowych przykładach Dżbik-Kluge zestawia te realia z sytuacją w krajach skandynawskich, gdzie rozbudowane systemy polityki prorodzinnej znacznie ułatwiają godzenie życia zawodowego z rodzinnym. Tamtejsze rozwiązania pokazują, jak ważne są inwestycje państwowe w tworzenie systemu wsparcia rodziców.
Autorka w ten sposób ukazuje, jak kluczowe dla indywidualnych decyzji są warunki społeczne i gospodarcze. Nie dla wszystkich jest to jedyny czynnik, bo to decyzja która zasadza się na wielu różnych czynnikach. Jednak dla wielu osób właśnie ten czynnik jest kluczowy, o czym wspomina ginekolog-położnik Jacek Tulimowski:
Czy w ostatnich latach zaobserwował pan, że więcej pacjentek deklaruje, że nie chce mieć dzieci?
Zdecydowanie tak. I mam wrażenie, że ta liczba wzrosła szczególnie od 2020 roku. Statystyki pokazują, że dzieci chce mieć nawet o dwadzieścia pięć procent mniej kobiet. Moim zdaniem skończyło się pokolenie „jakoś to będzie”. Kiedy byłem młody, popularny był taki żart, że jak nie mamy co robić, to zróbmy sobie dziecko. Teraz już nikt tak nie żartuje.
Moje pokolenie to byli ludzie żyjący według wspomnianej zasady „jakoś to będzie”. Dziś młodych interesuje tu i teraz, i w dodatku to „tu i teraz” musi być policzalne. Taka młoda para, świeżo po studiach, nie ma nic, więc jak ma wychować to dziecko? Czytają, że aby wychować dziecko od narodzin do osiemnastego roku życia, trzeba mieć około trzystu tysięcy złotych, dla dwójki dzieci to koszt około czterystu trzydziestu tysięcy złotych. Nie mają takiej kwoty, więc dziecka nie planują.
Justyna Dżbik-Kluge, Bezdzietne z wyboru, Wydawnictwo W.A.B
W dalszej części książki poruszony zostaje jeszcze jeden bardzo ważny wątek dotyczący ekonomii. Mianowice ekonomii zasobów, o których Jacek Tulimowski mówi tak:
Trzeba przypomnieć stare powiedzenie psychologiczne z lat siedemdziesiątych: „Dziecko jest jak pusta skrzynia – jak nie włożysz, to nie wyjmiesz”. […] Mam wrażenie, że w Polsce mamy do czynienia z takim pokoleniem rodziców, którzy uważają, że mimo iż nic nie włożą, to potem wyjmą. Zapytałem kiedyś moją znajomą, biegłą psycholożkę kliniczną i sądową, co by powiedziała, gdyby miała wziąć sto procent polskich rodziców i wskazać, ile procent z nich potrafi wychować swoje dzieci naprawdę przyzwoicie. Odpowiedziała, że góra trzydzieści procent. – A te siedemdziesiąt? – Te siedemdziesiąt bym podzieliła na pół: trzydzieści pięć procent nie powinno mieć w ogóle dzieci, a pozostali powinni być natychmiast pozbawieni praw rodzicielskich.
Justyna Dżbik-Kluge, Bezdzietne z wyboru, Wydawnictwo W.A.B
Co interesujące, w dalszej części książki czytamy, że “Kiedyś rodzice się dziecku poświęcali, dzisiaj dziecko to dla niektórych piąte koło u wozu. Posiadanie dzieci bywa czystym egoizmem.” – jak zauważa Jacek Tulimowski. Na co autorka książki reaguje konkretnym pytaniem:
Jak to? To przecież bezdzietne słyszą, że są egoistkami, bo dzieci nie chcą.
Spójrzmy na to z innej strony: ktoś z trójką czy czwórką dzieci może się przecież przy planowaniu rodziny kierować tym, że będzie miał zapewnioną dobrą starość. Przenosi oczekiwania na potomka – kalkuluje, że jak będzie go miał, to będzie mu miał kto pomóc na starość. Mnie się wydaje, że „robienie sobie dziecka” po to, żeby był ktoś, kto nam na starość pomoże, to jest zdecydowanie większy egoizm niż nieplanowanie dzieci.
Justyna Dżbik-Kluge, Bezdzietne z wyboru, Wydawnictwo W.A.B
Dzięki tym informacjom osoba czytająca może zrozumieć, jak wiele decyzji dotyczących życia osobistego zależy od szerszych kontekstów systemowych. Co oznacza, ze decyzja o planowaniu lub właśnie świadomym nie planowaniu rodzicielstwa, w gruncie rzeczy nie dotyczy tylko bycia lub nie bycia rodzicem.
Niedzietność jako część szerszej dyskusji
Autorka podejmuje również temat wpływu decyzji o niedzietności na relacje społeczne, ukazując, jak osoby niedzietne angażują się w różne aspekty życia społecznego. Osoby te często podejmują znaczące działania w zakresie opieki nad innymi, wspierania przyjaciół, bliskich, czy angażowania się w działalność społeczną i wolontariat.
Decyzja o niedzietności nie oznacza wycofania się z życia społecznego, wręcz przeciwnie – nierzadko prowadzi do nowych form troski o wspólnotę. Jednocześnie, w swojej analizie, Dżbik-Kluge krytycznie odnosi się do zakorzenionych stereotypów, które przeciwstawiają niedzietność rodzicielstwu, tworząc nieuzasadnione podziały. Osoby bezdzietne nierzadko mierzą się z uprzedzeniami, które pomijają ich wkład w życie społeczne i relacje międzyludzkie, podkreśla autorka, zachęcając do szerszego spojrzenia na społeczne role i wartości.
Podsumowanie
“Bezdzietne z wyboru” to książka, która wykracza poza proste deklaracje. To manifest o prawie do decydowania o swoim życiu i swoim ciele, o szacunku dla indywidualnych wyborów i odrzuceniu społecznych stereotypów.
To książka o uznaniu faktu, że ma jednej metody na samorealizację. To jest także o uznaniu tego, jak pomimo faktu reprezentowania tego samego gatunku, jednak bardzo się od siebie różnimy: tym co nas spełnia, tym czego potrzebujemy, jakie mamy wizje na swoje życia.
Justyna Dżbik-Kluge wprowadza nas w świat złożonych emocji, dylematów i decyzji, pokazując, że wybór niedzietności nie jest wyborem łatwym, choć może być wyborem głęboko przemyślanym i dającym satysfakcję.
Książkę polecam szczególnie osobom, które chcą zrozumieć, co kryje się za decyzjami o niedzietności i jakie wyzwania stoją przed osobami, które decydują się na życie inne niż tradycyjnie pojmowane normy społeczne.




