Praca emocjonalna – często niewidoczna, a jednak fundamentalna – odgrywa kluczową rolę w codziennym życiu kobiet. Choć bywa narzędziem przystosowania do opresyjnych struktur społecznych, praca emocjonalna może również podtrzymywać niesprawiedliwy porządek. Jednocześnie może stać się siłą napędową transformacji i uzdrowienia — pod warunkiem sprawiedliwego rozłożenia odpowiedzialności emocjonalnej.
W artykule piszę o tym, jak redefinicja ról emocjonalnych może zmieniać relacje społeczne. Zajmuję się również włączaniem mężczyzn w procesy empatii i wrażliwości. Te zmiany mogą prowadzić do głębokiej transformacji społecznej i poprawy zdrowia psychicznego wszystkich członków społeczeństwa.
Praca emocjonalna
Praca emocjonalna to pojęcie wprowadzone do języka nauki przez socjolożkę Arlie Russell Hochschild. Od dekad pozostaje kluczową kategorią analizy ról płciowych, szczególnie w kontekście opresji kobiet. Choć pierwotnie odnosiła się do zawodów wymagających „zarządzania uczuciami” dla zysku (Hochschild, 1983), szybko zaczęto ją wykorzystywać do opisu codziennego wysiłku kobiet. Dotyczyło to np. podtrzymywania relacja, regulowania emocji innych i gaszenia konfliktów — często kosztem siebie.
Przetrwanie w opresji czy akt oporu?
W społeczeństwach ze zinternalizowaną patriarchalną kontrolą emocji kobiety od dziecka poddawane są określonej socjalizacji. Uczy się je, że ich wartość moralna i społeczna zależy od zdolności do empatii, troski i łagodzenia napięć. Praca emocjonalna staje się więc nie tylko środkiem adaptacji, a wręcz warunkiem przetrwania. Szczególnie w relacjach asymetrycznych, gdzie kobieta odpowiada za emocjonalny klimat rodziny czy zespołu.
Badania pokazują, że kobiety wykonują istotnie więcej nieodpłatnej pracy emocjonalnej niż mężczyźni (Erickson, 2005). Dotyczy to zarówno sfery domowej, jak i zawodowej. W domu kobiety często pełnią rolę „menadżerek emocji”. Przewidują konflikty, regulują nastroje dzieci i partnerów, tłumiąc przy tym własne potrzeby.
Transformacja: kiedy praca emocjonalna staje się siłą zmiany?
Jednak – jak słusznie zauważyła autorka książki Praca emocjonalna Rose Hackman – ta sama praca może podtrzymywać systemową opresję. Może również stać się siłą transformacyjną i naprawczą, jeśli zostanie rozłożona sprawiedliwie.
Gdy wszyscy członkowie społeczeństwa, niezależnie od płci, uczą się empatii, autorefleksji i odpowiedzialności emocjonalnej, dochodzi do przełamania dotychczasowego porządku. Wówczas pojawia się przestrzeń dla wspólnotowego zdrowienia.
To informacja o tym, jak ważna jest psychoedukacja, która systemowo nie istnieje i nigdy nie istniała. POdobnie jak rzetelna edukacja seksualna.
Co się dzieje, gdy odcina się mężczyzn od pracy emocjonalnej?
Jednym z najpotężniejszych mechanizmów reprodukcji patriarchatu jest stygmatyzowanie mężczyzn, którzy okazują wrażliwość. Jak pokazują badania Levant i Wong (2017), normy tzw. tradycyjnej męskości skutecznie zniechęcają mężczyzn do wyrażania emocji innych niż złość lub obojętność. Społeczne oczekiwania wobec nich ograniczają przestrzeń na wrażliwość, strach czy smutek. Ci, którzy próbują przejąć część pracy emocjonalnej – np. słuchając, opiekując się innymi lub mówiąc o własnych lękach – często spotykają się z szyderstwem, wykluczeniem lub symboliczną karą, taką jak utrata statusu w grupie rówieśniczej, partnerstwie czy rodzinie.
Te mechanizmy są szeroko zakorzenione społecznie. W badaniu przeprowadzonym przez organizację Promundo udział wzięła reprezentatywna grupa 1318 Amerykanów w wieku 18–30 lat ze wszystkich środowisk i grup demograficznych. Aż 75% uczestników zgodziło się ze stwierdzeniem:
„Ogół społeczeństwa komunikuje mi, że faceci powinni sprawiać wrażenie silnych, nawet jeśli w środku czują strach lub stres.”
~ Rose Hackman, “Praca emocjonalna“, Krytyka Polityczna
Jak zauważa Rose Hackman, społeczeństwo wprost tresuje mężczyzn do wykonywania jednej formy pracy emocjonalnej: tłumienia własnych emocji i odgrywania siły – często w formie agresji. Wszystkie inne emocjonalne zachowania, takie jak wrażliwość, bezradność czy czułość, przekraczają granice „męskiej normy”.
To wykluczenie nie jest tylko jednostkowe — ma charakter strukturalny i społeczny. To zbiorowa trauma pokoleniowa, która sprawia, że mężczyźni rzadziej korzystają z terapii, popełniają samobójstwa 3–4 razy częściej niż kobiety i rzadziej proszą o wsparcie (WHO, 2018). Odcinając ich od pracy emocjonalnej, odbieramy im narzędzie zdrowienia, autorefleksji i budowania więzi.
W kierunku sprawiedliwego podziału emocjonalnych zasobów
Psychologia feministyczna nie proponuje, by kobiety przestały dbać o emocje innych — a by nie robiły tego kosztem siebie, i by nie były w tym samotne. Kluczem jest przeformułowanie społecznego kontraktu wokół emocji: uznanie pracy emocjonalnej za realny wysiłek psychiczny, godny uznania, podziału i wzmacniania przez edukację emocjonalną wszystkich płci.
Transformacja może się rozpocząć w miejscach codziennych — w związku partnerskim, w pracy czy w rodzicielstwie. Kluczowe jest, aby każda osoba podejmowała odpowiedzialność za siebie i swój wpływ na innych. Dla wielu mężczyzn to oznacza rewolucję — ale także odzyskanie części własnego człowieczeństwa.
Bibliografia
- Hochschild, A. R. (1983). The Managed Heart: Commercialization of Human Feeling. University of California Press.
- Erickson, R. J. (2005). Why emotion work matters: Sex, gender, and the division of household labor. Journal of Marriage and Family, 67(2), 337–351.
- Hackman, R. (2023). Praca emocjonalna. Warszawa: Krytyka Polityczna.
- Levant, R. F., & Wong, Y. J. (2017). The psychology of men and masculinities. APA Handbook of Men and Masculinities, 3–25.
- World Health Organization (2018). Preventing suicide: A global imperative.




