Patriarchat mimo upływu czasu nadal znajduje swoich obrońców. Chociaż nauka wielokrotnie obaliła przestarzałe teorie o różnicach płci, to jednak wielu ludzi wciąż im ulega, szczególnie wtedy, gdy czują się zagubieni w zmieniającym się świecie. Trudno im odnaleźć się w rzeczywistości opartej na równości, empatii i współpracy – wartościach wypierających przemoc i dominację.
Wiara w patriarchalne struktury władzy to nie tylko spuścizna historii. Co więcej, to także psychologiczny mechanizm obronny: sposób na odzyskanie poczucia bezpieczeństwa w rzeczywistości pełnej zmian i niepewności.
Dlaczego patriarchat wydaje się „naturalny”?
Psychologia społeczna od dawna pokazuje, że ludzie mają skłonność do uznawania status quo za coś słusznego i nieuniknionego. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy jest to system oparty na nierówności.. Ten mechanizm znany jest jako teoria uzasadniania istniejącego porządku społecznego (Jost & Banaji, 1994). Przekłada się na chęć obrony istniejącego porządku – nawet kosztem własnego dobrostanu – ponieważ zmiana wiąże się z lękiem i niepewnością.
Jordan Peterson, często nazywany „kustoszem patriarchatu” (New York Times), doskonale odpowiada na te potrzeby. W jego narracji dominacja, rywalizacja i siła nie tylko są pożądane – mają być wręcz biologicznie nieuniknione. Takie myślenie usprawiedliwia strukturalną przemoc jako coś zgodnego z naturą, a wypychanie kobiet z przestrzeni publicznej przedstawia jako rozsądny porządek.
„Tego typu wybiórcze myślenie zapewniło Petersonowi zawrotną popularność, zwłaszcza wśród grup rozpaczliwie pragnących podtrzymać wielowiekowe systemy opresji, które zaczynają się rozpadać. Peterson skupia się na homarach, ale słowem nie wspomina o kontrprzykładach. Słonie na przykład żyją w społeczeństwach matriarchalnych. Przewodzi im najstarsza samica posługująca się doświadczeniem życiowym, by pamiętać choćby o odległym położeniu źródeł zasobów, na przykład wody. Podejmuje ona decyzje dla dobra stada oparte na „mądrości”, a nie agresji.”
~ Rose Hackman, “Praca emocjonalna” Wydawnictwo Krytyka Polityczna
Gdzie podziały się drzewa i słonie?
Przyroda jest o wiele bogatsza niż wybiórcze przykłady przemocy i dominacji. Matriarchalne stada słoni to przykład społeczności opartych na doświadczeniu, współpracy i mądrości. Podobnie funkcjonują niektóre społeczności wilków, w których relacje i opieka są równie ważne jak hierarchia. Również systemy leśne, gdzie drzewa wspierają się przez podziemne sieci korzeniowe, pokazują, że przetrwanie nie musi opierać się na rywalizacji.
„Grupy współpracujących jednostek, które dzielą się zasobami, zamiast o nie walczyć – na przykład drzewa połączone złożonymi, podziemnymi sieciami korzeniowymi, dzięki czemu mogą się nawzajem leczyć – nie ulegają samozniszczeniu, ale doskonale prosperują.”
~ Rose Hackman, “Praca emocjonalna” Wydawnictwo Krytyka Polityczna
Dlaczego więc tak rzadko się o nich mówi? Bo dominacja sprzedaje się lepiej. W mediach, polityce i biznesie nadal premiowana jest narracja siły, indywidualizmu i „naturalnego przywództwa”. To model oparty na lęku – i na błędnym założeniu, że wartość człowieka mierzy się jego przewagą nad innymi.
Psychologiczne skutki mitu siły
Z psychologicznego punktu widzenia utrwalanie hierarchii opartej na przemocy i dominacji prowadzi do szkód po obu stronach podziału płciowego:
- Kobiety doświadczają deprecjonowania, infantylizacji i wykluczenia, a jednocześnie obciąża się je nadmierną odpowiedzialnością emocjonalną.
- Mężczyźni zaś są zachęcani do tłumienia emocji, unikania proszenia o pomoc i bezrefleksyjnego dążenia do władzy – co sprzyja wypaleniu, uzależnieniom i kryzysom tożsamości.
O tym jak dryzgjodzacy ma to wpływ na zdrowie doskonale wiemy – silna hierarchia społeczna obniża dobrostan. Badania pokazują, że osoby żyjące w strukturach opartych na dominacji częściej cierpią na stany lękowe i depresyjne (Wilkinson & Pickett, 2010). Toksyczna męskość dodatkowo zwiększa ryzyko przemocy domowej i samobójstw (WHO, 2018).
Podsumowanie
Wiara w patriarchat jako „naturalny porządek rzeczy” nie ma podstaw w rzetelnych badaniach naukowych – wynika raczej z emocjonalnych mechanizmów obronnych: lęku przed zmianą, potrzeby przewidywalności i utrzymania kontroli nad światem, który staje się coraz bardziej złożony. To właśnie niepewność społeczna i kulturowa sprawiają, że część ludzi z nostalgią sięga po schematy dominacji i hierarchii, tłumacząc je biologiczną koniecznością, choć biologia – wbrew tym narracjom – pokazuje znacznie bogatszy obraz.
Utrwalanie przekonań, że siła, rywalizacja i dominacja są miernikami wartości jednostki, przynosi realne szkody psychiczne i społeczne. Kobiety są nadal ograniczane przez stereotypy, które marginalizują ich kompetencje i redukują je do ról opiekuńczych. Mężczyźni zaś są od dziecka uczeni, że okazywanie emocji czy proszenie o pomoc to słabość – co prowadzi do izolacji, trudności w relacjach i poważnych kryzysów tożsamości.
Współczesna psychologia, neurobiologia i socjologia jasno wskazują: świat oparty na współpracy, empatii i równowadze płciowej nie tylko sprzyja zdrowiu psychicznemu, ale również buduje bardziej stabilne społeczeństwa.
Opowieści o homarach i „naturalnej” hierarchii to nie wiedza naukowa – to bajki dla tych, którzy panicznie boją się świata, w którym nie trzeba dominować, by być wartościowym. W świecie, który dziś mierzy się z kryzysami klimatycznymi, społecznymi i relacyjnymi, potrzebujemy raczej dojrzałej współodpowiedzialności niż mitów o sile. Czas uznać, że prawdziwa siła to nie władza nad innymi, lecz umiejętność bycia z innymi – na równych zasadach.
Bibliografia
- Hackman, R. (2024). Praca emocjonalna. Jak niewidzialna praca kształtuje nasze życie i jak poznać się na własnej sile. Warszawa: Krytyka Polityczna.
- Jost, J. T., & Banaji, M. R. (1994). The role of stereotyping in system-justification and the production of false consciousness.
- Sapolsky, R. M. (2017). Behave: The Biology of Humans at Our Best and Worst.
- Wohlleben, P. (2016). The Hidden Life of Trees.
- Wilkinson, R., & Pickett, K. (2010). The Spirit Level: Why Greater Equality Makes Societies Stronger.
- WHO (2018). Mental health and gender-based risk factors.




