„Ćwiczenia z ciemności” autorstwa Naji Marie Aidt to głęboko intymna opowieść o 57‑letniej kobiecie pogrążonej w wyniszczającym PTSD. Bohaterka śpi pod stolikiem, przestaje funkcjonować zawodowo i zamyka się w mieszkaniu pełnym kobiet. Dzięki wsparciu przyjaciółek i cotygodniowym wizytom u terapeuty rozpoczyna powolny i nieodwracalny proces wychodzenia z traumy i odzyskiwania nadziei.
Trauma i PTSD – psychika w stanie oblężenia
Z perspektywy psychologicznej Aidt portretuje stan psychiczny głównej bohaterki z niezwykłą czułością i precyzją. Kobieta, która nie potrafi znieść istnienia, ucieka w ciemność – zarówno dosłowną, jak i metaforyczną. Objawy PTSD (m.in. odrętwienie emocjonalne, izolacja społeczna, derealizacja, somatyzacje) są tu obecne. Jednak nie są nazywane wprost – Aidt nie opisuje ich z kliniczną dosłownością. Jednak oddaje ich istotę poprzez język, strukturę tekstu i powtarzalność obrazów.
Sam fakt, że bohaterka śpi pod stolikiem do kawy, jest symbolicznym wyrazem potrzeby schronienia i ukrycia. Taka postawa fizyczna odzwierciedla mechanizm skurczenia się i wycofania, znany z reakcji posttraumatycznych. To ciało i umysł, które przestają ufać światu, szukają przestrzeni poza jego zasięgiem.
Proces zdrowienia – obecność, relacja, słowo
Książka w dużej mierze opowiada o powrocie – nie tyle „do normy”, ile do siebie. Kluczową rolę odgrywa tu relacyjność: cztery przyjaciółki oraz terapeuta to osoby, dzięki którym bohaterka nie tonie całkowicie w mroku. Zgodnie ze współczesnymi koncepcjami terapii traumy (np. podejście sensomotoryczne czy terapia akceptacji i zaangażowania), kluczowe znaczenie mają bezpieczne relacje. To właśnie uważna obecność drugiego człowieka umożliwia ponowne osadzenie w rzeczywistości.
Terapia, choć ukazana oszczędnie, jest ważnym elementem. Nie jako spektakularna przemiana, a jako powolne, kruche budowanie nowego języka i wewnętrznego porządku.
Samotność, kobiecość, wspólnota
Nie bez znaczenia jest fakt, że akcja książki „Ćwiczenia z ciemności”, Wydawnictwo Cyranka rozgrywa się w „mieszkaniu pełnym kobiet”. Przestrzeni, która choć kameralna, tworzy coś na kształt terapeutycznej mikrospołeczności. Ta mikrowspólnota funkcjonuje jako bufor ochronny wobec samotności, rozpaczy i alienacji, których doświadcza główna bohaterka. W świecie, który często odwraca się od osób zmagających się z kryzysem psychicznym, obecność innych kobiet nabiera tu szczególnego znaczenia. Nie jest to siła naprawcza czy wybawienie, lecz łagodna, codzienna obecność – bez oceniania.
Aidt podejmuje w ten sposób wątek kobiecego doświadczenia traumy. Zjednej strony głęboko indywidualnego, z drugiej – zakorzenionego w społecznych narracjach o sile, milczeniu i konieczności „radzenia sobie”. Autorka dekonstruuje ten model, ukazując, że prawdziwa odporność nie polega na samotnym dźwiganiu cierpienia. Polega na zdolności do przyjęcia pomocy i bycia w relacji. Kobiece ciało i język – często pomijane w dominujących dyskursach medycznych i psychologicznych – zostają tu potraktowane z należytą uważnością i godnością. Ciemność, w której żyje bohaterka, nie jest czymś, co należy szybko „wyleczyć”, a rzeczywistością, z którą warto nauczyć się być.
Wspólnota kobiet, ich czułość, cierpliwość i gotowość do towarzyszenia stają się kontrapunktem dla społecznego wykluczenia. Wykluczenie to często dotyka osób przeżywających trudności psychiczne. Aidt pokazuje, że kobieca wspólnotowość może pełnić funkcję regulacyjną i terapeutyczną. Nie dzieje się to poprzez spektakularne gesty, lecz poprzez rytuały codziennego życia: wspólne posiłki, rozmowy, bycie „obok” bez przymusu zmiany. To cicha rewolucja przeciwko samotności.
„Ćwiczenia z ciemności”. Światło i ciemność – dynamiczna metafora psychiczna
Tytułowe „ćwiczenia z ciemności” to znacznie więcej niż poetycki opis stanu psychicznego – to filozofia przetrwania, sposób życia w warunkach egzystencjalnego zagrożenia. Aidt operuje metaforą ciemności nie jako wyłącznie negatywnego doświadczenia, a jako obszaru, który – choć bolesny – może stać się przestrzenią regeneracji. Ciemność w jej ujęciu to nie tylko objaw depresji czy traumy, lecz również symboliczna strefa zawieszenia: miejsce, gdzie odrzuca się oczekiwania, porzuca społeczne role i pozwala sobie na bycie bezradną, niestabilną, rozbitą.
Dla głównej bohaterki ciemność staje się bezpieczniejsza niż światło – bardziej znośna niż przymus funkcjonowania w codzienności. To właśnie w niej znajduje azyl, choć okupiony izolacją i rozpaczą. Aidt pokazuje, że pełne uzdrowienie nie polega na szybkim „wyjściu z ciemności”, lecz na powolnym jej oswajaniu – akceptacji, że mrok jest częścią ludzkiego doświadczenia, a nie odstępstwem od normy. Taka narracja wpisuje się w coraz silniej rozwijający się nurt terapii akceptacji i zangażowania (Acceptance and Commitment Therapy – ACT), który zakłada, że to nie cierpienie samo w sobie jest problemem, lecz usilna walka z nim za wszelką cenę.
W tym kontekście „ćwiczenia” z ciemności to praktyka obecności – próba utrzymania się na powierzchni psychicznego chaosu poprzez uważność, nazwę, ruch. Bohaterka nie stara się uciekać, lecz uczy się być – ze swoim ciałem, lękiem, poczuciem pustki. Ciemność nabiera zatem jakości terapeutycznej: jako strefa poznawczej i emocjonalnej rekonstrukcji, jako miejsce, w którym można odzyskać siebie bez presji bycia „normalną”.
Światło nie przychodzi tu nagle ani nie jest rozwiązaniem – jest subtelne, kruche, nieoczywiste. To spojrzenie przyjaciółki, gest terapeuty, fragment zdania, które na chwilę porządkuje rzeczywistość. Aidt przekonuje, że prawdziwa siła nie polega na odrzuceniu ciemności, lecz na zdolności do trwania w niej i budowania z niej nowego sensu – światła, które nie wypiera mroku, lecz z niego wyrasta.
Podsumowanie
„Ćwiczenia z ciemności” to literacka medytacja nad procesem opiekowania psychiki zranionej przez traumę. Nie tyle opowieść o powrocie do „normalności”, ile świadectwo życia w cieniu, które wciąż trwa, oddycha, czeka. Aidt pisze z niezwykłą precyzją i czułością, unikając moralizowania, uproszczeń czy tanich narracji o „przełamywaniu trudności”. Zamiast tego proponuje doświadczenie wspólnego zanurzenia się w stan niepewności, rozpadania się, jak i czułej odbudowy.
Z psychologicznego punktu widzenia książka ukazuje fundamentalne prawdy o naturze psychicznego uzdrawiania. Proces zdrowienia nie przypomina linii prostej, a raczej spiralę – pełną nawrotów, zawahań, dygresji, powrotów do ciemnych miejsc, które już raz się opuściło. Aidt pozwala bohaterce być „nie w porządku” – nieefektywną, nieracjonalną, zatrzymaną w czasie. W tym zawiera się głęboka terapeutyczna wartość książki: uznanie dla powolności, dla niezgody na przymus funkcjonowania, dla prawa do żalu, lęku i milczenia.
Ważnym przesłaniem płynącym z lektury jest również znaczenie relacji – nie jako spektakularnych gestów pomocy, a jako cichych aktów bycia „z kimś”. Obecność drugiego człowieka, jego akceptacja i życzliwe milczenie stają się jedną z najważniejszych sił odbudowujących. Aidt pokazuje, że trauma nie znika, a może zostać „nadpisana” w bezpiecznym środowisku – nie przez wyparcie, a przez ponowne nadanie znaczenia.
Tym samym „Ćwiczenia z ciemności” są nie tylko opowieścią o bólu i kryzysie psychicznym, a także o delikatnej nadziei, która nie krzyczy, nie żąda, nie obiecuje niczego – po prostu trwa. To książka, która może działać terapeutycznie nie tylko dla tych, którzy mierzyli się z własnym mrokiem. To książka także dla tych, którzy chcą lepiej rozumieć innych. Aidt pisze o tym, co trudne, w sposób, który zostaje w czytelniku na długo – cichy, głęboki, prawdziwy.




