„Intersexion” obala binarną iluzję płci, pokazując historie osób interpłciowych, które dorastały w milczeniu i wstydzie. Jako psycholożka i ekspertka seks coachingu, widzę w tym filmie nie tylko opowieść o traumie medycznych interwencji. To także historia o odzyskiwaniu prawa do ciała, tożsamości i akceptacji.
Film dokumentalny „Intersexion” w reżyserii Granta LaHooda to głęboko poruszająca opowieść o osobach interpłciowych. To także potrzebny głos o tych, których istnienie przez dekady było wypierane, medykalizowane i naznaczane wstydem. Narracja prowadzona przez Mani Mitchell, jedną z pierwszych publicznie działających osób interpłciowych w Nowej Zelandii, jest aktem odwagi. Staje się też świadectwem zbiorowego uzdrowienia.
Psychologiczny wymiar „naprawiania”
Film wnikliwie ukazuje dramatyczne skutki medycznych interwencji inspirowanych teoriami dr. Johna Money’a, który w latach 50. XX wieku forsował przekonanie, że to wychowanie, a nie biologia, decyduje o tożsamości płciowej. W praktyce oznaczało to operacje i terapie hormonalne wykonywane na dzieciach bez ich zgody – często w atmosferze milczenia i wstydu.
Z perspektywy psychologicznej mamy tu do czynienia z klasycznym przykładem traumy narzuconej tożsamości. Kiedy ciało staje się obiektem kontroli i „poprawiania”, osoba traci podstawowe poczucie integralności – fizycznej i psychicznej. Jak pokazują badania (Creighton & Liao, 2014; Pasterski et al., 2019), skutki takich praktyk obejmują chroniczny lęk, zaburzenia zaufania do rodziców i lekarzy, trudności w budowaniu relacji oraz zaburzenia obrazu ciała i seksualności.
Ciało, które nie potrzebuje naprawy
Jednym z najmocniejszych wątków filmu jest moment, w którym osoby bohaterskie – dorośli już ludzie – odzyskują prawo do mówienia o swoim ciele i przyjemności. To symboliczny akt odzyskiwania autonomii cielesnej i redefinicji pojęcia „normalności”.
Z punktu widzenia seksuologii to niezwykle ważny krok: pozwala przesunąć narrację z patologizacji różnorodności na afirmację ciała takim, jakie jest. Film uczy, że seksualność osób interpłciowych, podobnie jak każdej innej grupy społecznej, jest unikalna i nie wymaga korekty, lecz akceptacji i przestrzeni na eksplorację.
Od wstydu do wspólnoty
„Intersexion”to również portret społecznego przebudzenia. Osoby bohaterskie opowiadają o bólu izolacji, a także o sile płynącej z odnalezienia wspólnoty – ludzi, którzy „rozumieją bez tłumaczenia”. W psychologii mówimy tu o procesie integracji narracyjnej: możliwość opowiedzenia własnej historii w obecności empatycznych świadków jest jednym z najważniejszych elementów leczenia traumy (Herman, 2015).
Film pokazuje, jak milczenie – przez lata wymuszane przez rodziców, lekarzy i społeczeństwo – zostaje zastąpione przez rozmowę, wspólne śmiechy i łzy. W tym sensie „Intersexion” nie jest tylko dokumentem o cierpieniu, ale o nadziei i uzdrawiającej sile wspólnoty.
Dlaczego ten film jest ważny dziś
Z perspektywy psycholożki i seksuolożki „Intersexion” to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy pracują z ciałem, seksualnością i tożsamością. Pokazuje, że różnorodność biologiczna nie jest defektem, lecz częścią ludzkiego doświadczenia. Przypomina, że „leczenie” często bywa formą przemocy, jeśli odbiera prawo do samookreślenia.
W świecie, który coraz odważniej mówi o inkluzywności, film LaHooda pozostaje ważnym głosem w obronie prawa do bycia sobą — bez przymusu dopasowania do normy.
Trailer do obejrzenia na tej stronie.
Bibliografia
- Creighton, S. M., & Liao, L. M. (2014). Changing attitudes to sex assignment in intersex. BJU International, 113(5), 712–716.
- Pasterski, V., Prentice, P., & Hughes, I. A. (2019). Consequences of the Chicago Consensus on Disorders of Sex Development (DSD): Current practices in Europe. Archives of Sexual Behavior, 48(7), 2003–2015.
- Herman, J. L. (2015). Trauma and Recovery: The Aftermath of Violence—from Domestic Abuse to Political Terror.Basic Books.




