Nie każda książka psychologiczna ma być pełnym kompendium wiedzy. Czasem jej największą siłą jest to, że pomaga zatrzymać się na chwilę, nazwać własny stan, wykonać pierwszy, realny krok w stronę zmiany. Taki właśnie cel zdaje się przyświecać 24-dniowowemu workbookowi Patrycji Bujarskiej. To publikacja stworzona z myślą o osobach, które przechodzą przez trudniejszy czas, mierzą się z obniżonym nastrojem, napięciem, lękiem, przeciążeniem lub po prostu czują, że coraz trudniej im odnaleźć spokój w codzienności.
Książka została wydana w 2026 roku nakładem Wydaniwctwa Panda. Wciąż można zakupić ją na stronie wydawnictwa.
Workbook, który może być pierwszym krokiem do zatrzymania się i lepszego kontaktu ze sobą
W praktyce psychologicznej bardzo często spotykam osoby, które nie zawsze są w pełnoobjawowym kryzysie, choć wyraźnie czują, że „coś jest nie tak”. Są zmęczone, przeciążone, przytłoczone myślami, mają trudność z regulacją emocji, z odpoczynkiem, z odzyskaniem kontaktu ze sobą. Czasem dzieje się to po rozstaniu, po stracie, po porodzie, w konflikcie rodzinnym czy w okresie nasilonego stresu. Czasem nie ma jednego konkretnego powodu, a mimo to codzienność staje się cięższa, bardziej lepka, trudniejsza do uniesienia.
Właśnie do takich osób kierowany jest 24-dniowy workbook Patrycji Bujarskiej. To publikacja, która nie obiecuje cudownej przemiany ani szybkiego „naprawienia” samopoczucia. I to jest jej ogromna zaleta. Zamiast tego proponuje codzienne, stopniowe działania oparte na refleksji, psychoedukacji i ćwiczeniach inspirowanych praktyką psychoterapeutyczną. Z perspektywy psycholożki widzę w tej książce wartościowe narzędzie wspierające, choć niepozbawione ograniczeń.
Największa siła tej publikacji: struktura i łagodność
Jednym z najmocniejszych atutów workbooka jest jego forma. Podział na 24 dni daje osobie czytającej ramę, która porządkuje proces przyglądania się sobie. To bardzo ważne, bo osoby zmagające się z obniżonym nastrojem, napięciem czy przeciążeniem, często nie potrzebują kolejnej rozbudowanej teorii. Raczej pomocna dla nich będzie bezpieczna, przewidywalna struktura i proste, małe kroki, które pomagają wrócić do siebie.
Autorka proponuje pracę rozłożoną w czasie, co sprzyja budowaniu kontaktu z własnym doświadczeniem bez nadmiernej presji. W tym sensie workbook może pełnić funkcję towarzyszącą: pomaga zatrzymać się, nazwać pewne mechanizmy, uporządkować myśli i emocje, a także zobaczyć wyraźniej własne potrzeby, granice czy schematy relacyjne.
Z punktu widzenia psychologicznego to bardzo cenna jakość. Wiele osób nie potrzebuje na początku „więcej wiedzieć”, a nauczyć się siebie zauważać i traktować swoje doświadczenie z większą uważnością.
Etyczny, dobry wstęp i wprowadzenie
Już od pierwszych stron widać, że nie mamy do czynienia z publikacją, która zaczyna się od zdawkowego, formalnego wstępu. Zamiast tego osoba czytająca otrzymuje konkretne, przemyślane i bardzo potrzebne wprowadzenie. Porządkuje ono sposób korzystania z workbooka i osadza go we właściwym kontekście. To ważne, bo w obszarze zdrowia psychicznego odpowiedzialność za słowo i za ramę, w jakiej proponuje się narzędzie pracy własnej, ma ogromne znaczenie.
Na szczególne docenienie zasługuje fakt, że Patrycja Bujarska na samym początku jasno zaznacza, iż książka nie jest terapią ani i nie może jej zastąpić. Uważam to za jeden z najmocniejszych elementów otwierających tę publikację. To komunikat rzetelny, etyczny i niezwykle potrzebny. W czasach, w których wiele treści psychologicznych bywa przedstawianych w sposób uproszczony, a czasem wręcz przeceniający ich możliwości, tak klarowne postawienie granic między workbookiem a profesjonalnym procesem wspierajacym świadczy o dużej odpowiedzialności autorki. To nie tylko buduje wiarygodność, a także chroni osobę odbierającą przed nierealistycznymi oczekiwaniami.
Cennym elementem wprowadzenia jest również wyjaśnienie, dlaczego workbook został rozpisany na 24 dni. Tego rodzaju decyzja nie jest pozostawiona bez komentarza, co sprawia, że konstrukcja książki wydaje się przemyślana i celowa. Osoba czytająca nie otrzymuje więc przypadkowo ułożonego zestawu ćwiczeń, a narzędzie o określonej logice i rytmie pracy. To wzmacnia poczucie, że cały proces został zaprojektowany świadomie.
Dużym atutem jest także to, że autorka nie poprzestaje na samym przedstawieniu idei workbooka. Dodaje również opis tego, dla kogo ta książka została stworzona i jak najlepiej z niej korzystać. W praktyce pełni to funkcję swoistej instrukcji obsługi. Taka część wprowadzająca pomaga lepiej ustawić własne oczekiwania wobec publikacji oraz korzystać z niej w sposób bardziej świadomy i adekwatny. Dzięki temu osoba czytajaca nie zostaje sama z pytaniem, „co właściwie mam z tym zrobić?”, a od początku dostaje ramę ułatwiającą wejście w proces pracy własnej.
Trafny dobór tematów i obszarów pracy własnej
Na uznanie zasługuje również zakres poruszanych tematów. Workbook obejmuje obszary, które rzeczywiście są kluczowe dla codziennego dobrostanu psychicznego: relację z własnymi myślami, źródła obniżonego nastroju, stres, lęk, granice, potrzeby, relacje i powtarzające się wzorce funkcjonowania.
To ważne, bo trudności psychiczne rzadko dotyczą tylko jednego obszaru. Bardzo często napięcie emocjonalne wiąże się z przeciążeniem, brakiem odpoczynku, trudnością w mówieniu „nie”, utknięciem w starych schematach lub chronicznym pomijaniem własnych potrzeb. Workbook dotyka tych właśnie miejsc, dzięki czemu może pomóc osobie korzystającej z książki zbudować bardziej całościowy obraz siebie.
Doceniam też fakt, że publikacja nie pozostaje wyłącznie na poziomie ogólnikowych haseł, a zaprasza do osobistej refleksji. To odróżnia wartościowe workbooki od treści, które jedynie brzmią wspierająco. Jednak ani nie prowadzą do realnego zatrzymania, ani nie zachęcają do aktywnego działania.
“24 DNI AUTOTERAPII ” – dla kogo ten workbook może być szczególnie pomocny?
W mojej ocenie jest to książka, która może dobrze służyć osobom przechodzącym przez trudniejszy, jednak stabilny emocjonalnie okres życia – takim, które czują potrzebę przyjrzenia się sobie, lecz nie są w stanie wymagającym natychmiastowej, intensywnej pomocy specjalistycznej.
To dobra propozycja dla osób, które:
- lubią pracować w sposób uporządkowany,
- potrzebują pytań prowadzących i konkretnych punktów odniesienia,
- chcą lepiej zrozumieć swoje emocje i reakcje,
- szukają pierwszego kroku do bardziej świadomej troski o siebie,
- chcą zacząć pracę własną, jednak nie wiedzą, od czego zacząć.
Workbook może być też cennym wsparciem u osób, które korzystały już wcześniej z pomocy psychologicznej i chcą między sesjami lub po zakończeniu procesu, podtrzymywać nawyk autorefleksji.
Co warto nazwać uczciwie: ten workbook nie zastąpi terapii
To bardzo ważne, by powiedzieć to wprost i autorka to robi! Choć publikacja może być wspierająca i wartościowa, nie jest narzędziem wystarczającym dla osób w głębokim kryzysie psychicznym. I żadna książka czy workbook nie mogłaby takim narzędziem być. To nie jest słabość tej książki, raczej zaznaczenie, że nie można jej traktować jako ekwiwalent wsparcia.
Jeśli ktoś doświadcza nasilonych objawów depresyjnych, silnego lęku, przewlekłej bezradności, objawów pourazowych, myśli rezygnacyjnych czy poważnych trudności w codziennym funkcjonowaniu, workbook nie powinien być traktowany jako alternatywa dla psychoterapii czy konsultacji psychologicznej albo psychiatrycznej.
Jako psycholożka uważam, że takie publikacje najlepiej działają wtedy, gdy są rozumiane jako narzędzie wspierające, a nie substytut profesjonalnej pomocy. Mogą pomagać w refleksji, porządkowaniu doświadczenia i wzmacnianiu samowiedzy, ale nie zastępują relacji terapeutycznej, diagnozy ani interwencji w kryzysie.
Ograniczenia publikacji
- Brak konsekwencji w stosowaniu języka inkluzywnego
Jednym z wyraźniejszych mankamentów tej książki jest brak konsekwencji w używaniu języka inkluzywnego. W publikacjach dotyczących zdrowia psychicznego język nie jest wyłącznie kwestią estetyczną – ma znaczenie relacyjne i społeczne. Może włączać albo wykluczać, budować poczucie uwzględnienia albo wzmacniać wrażenie, że nie każda osoba jest tu naprawdę widziana.
Współcześnie od autorek i autorów publikacji psychologicznych można oczekiwać większej uważności w tym obszarze. Niespójność językowa nie przekreśla wartości merytorycznej workbooka. Jednak dla części osób może być zauważalna i obniżać poczucie, że jest to narzędzie rzeczywiście tworzone z myślą o różnorodnych odbiorczyniach i odbiorcach.
- Za mało miejsca na notatki
Drugim istotnym ograniczeniem jest niewielka ilość miejsca przeznaczonego na odpowiedzi i własne zapiski. To szczególnie istotne w workbooku, którego główną osią jest osobista refleksja. W praktyce wiele osób potrzebuje więcej przestrzeni, by rozwinąć myśl, opisać swoje doświadczenie, skojarzenia czy emocje.
Z perspektywy użytkowej jest to po prostu mało wygodne. Osoba korzystająca z książki może szybko dojść do momentu, w którym będzie musiała przenieść pracę do osobnego zeszytu czy notesu. Nie jest to problem dyskwalifikujący, jednak zmniejsza poczucie, że otrzymujemy narzędzie w pełni samowystarczalne.
Podsumowanie
“24 DNI AUTOTERAPII ” Patrycji Bujarskiej oceniam jako wartościową, wspierającą publikację do pracy własnej. Szczególnie dla osób, które przechodzą przez trudniejszy czas i potrzebują łagodnego, uporządkowanego przewodnika po własnym świecie wewnętrznym. Jego siłą jest prostota, struktura, trafny dobór tematów i zaproszenie do refleksji bez moralizowania czy presji natychmiastowej zmiany. Jednak jest to pozycja, która nie przytłacza ilością treści, jak i ilością zadań do wykonania.
Jednocześnie jest to książka, która ma swoje ograniczenia. Brak konsekwencji w stosowaniu języka inkluzywnego oraz zbyt mała ilość miejsca na notatki to coś, co “rzuca mi się w oczy”.
Mimo to jako psycholożka widzę w tej książce potencjał. To narzędzie wspierające proces zatrzymania się, większej samoświadomości i łagodniejszego bycia ze sobą. Może być że pomocne w trakcie procesu terapii. Jest to, szczególnie w świecie ciągłego pośpiechu i przeciążenia, bywa naprawdę ważnym początkiem ku zmianie/zmianom.




