Miłość i ekonomia są ze sobą nierozerwalnie związane, a praca emocjonalna kobiet stanowi ich niewidzialny fundament. Psychologia relacji i socjologia miłości podkreślają, że uznanie tej nieopłacanej pracy jest kluczowe dla sprawiedliwości społecznej i równowagi płci.
Miłość to nie filantropia. To wymiana, praca i struktura władzy
W kulturze, która gloryfikuje bezinteresowność kobiet, trudno jest głośno powiedzieć: troska jest pracą. Trudno też zapytać: dlaczego za tę pracę nie ma uznania, wynagrodzenia, statusu? Dlaczego, gdy kobieta domaga się uznania za codzienne emocjonalne wysiłki – zostaje uznana za „niewdzięczną”, „roszczeniową”, „zimną”?
A przecież, jak słusznie zauważa Rebecca Erickson, psycholożka społeczna i badaczka pracy emocjonalnej – „miłość i gospodarka są ze sobą nierozerwalnie związane”. To nie oksymoron. To fakt psychologiczny i socjologiczny.
Emocjonalna praca kobiet: niewidzialny fundament społeczeństwa
Arlie Hochschild, jedna z najważniejszych socjolożek XX wieku, opisała pojęcie pracy emocjonalnej jako wysiłku wkładanego w regulowanie własnych i cudzych emocji. Troska o dzieci, podtrzymywanie dobrego nastroju w domu, łagodzenie napięć, „czytanie nastroju partnera” — to tylko niektóre przykłady.
Z psychologicznego punktu widzenia są to zachowania wymagające:
- empatii poznawczej i emocjonalnej,
- zdolności samoregulacji,
- dużych zasobów energii psychicznej.
Badania pokazują, że kobiety wykonują znacznie więcej pracy emocjonalnej niż mężczyźni, zarówno w sferze prywatnej (Wharton & Erickson, 1995), jak i zawodowej (Guy & Newman, 2004). Co istotne — ta praca rzadko jest widzialna, a jeszcze rzadziej doceniana.
Praca emocjonalna jako zakładniczka „miłości”
Dlaczego uznanie pracy emocjonalnej za „pracę” wywołuje taki opór? Ponieważ uderza w rdzeń dominującego mitu kulturowego: że miłość powinna być „czysta”, „naturalna”, „bezinteresowna”. Troska ma się pojawiać spontanicznie, jak deszcz po burzy.
Z psychologicznego punktu widzenia to bardzo obciążająca narracja. Wprowadza dysonans poznawczy u osób (głównie kobiet), które czują wypalenie, złość, frustrację — a jednocześnie wstydzą się tego, bo „przecież robią to z miłości”.
Jak pokazują badania (Erickson & Ritter, 2001), kobiety obciążone niewidzialną pracą emocjonalną częściej doświadczają:
- emocjonalnego wypalenia,
- somatyzacji (bóle, bezsenność, napięcie mięśniowe),
- poczucia braku sensu,
- niższej samooceny.
Miłość jako relacja władzy
Rebecca Erickson idzie o krok dalej, wskazując, że rodzina to przestrzeń władzy. Jej cytat – „co to jest posag? co to są małżeństwa aranżowane?” – obnaża fakt, że miłość była (i wciąż często jest) formą transakcji. Nawet jeśli dziś dominują narracje o wolnym wyborze, romantyczności i „dopasowaniu dusz”, strukturalna nierówność pozostała.
Psychologia systemowa od dawna opisuje rodzinę jako układ hierarchiczny, w którym role nie są rozdzielane przypadkowo. Kobiety częściej niż mężczyźni:
- rezygnują z kariery dla dzieci,
- wykonują nieodpłatną opiekę nad seniorami,
- biorą na siebie zarządzanie emocjonalnym klimatem w relacjach.
Tymczasem, jak pokazuje socjologia feministyczna, praca domowa i emocjonalna kobiet wciąż traktowana jest jako „naturalne przedłużenie ich tożsamości”. Jakby empatia, czułość i gotowość do poświęceń były wpisane w genotyp kobiety.
Dlaczego to jest „zagrażające”?
Jak zauważa Erickson, moment, w którym kobiety zaczynają domagać się uznania dla wartości swojej pracy, jest odbierany jako zagrożenie. Nie tylko przez jednostki, a całe społeczeństwa. Dlaczego?
Bo domaganie się zapłaty, statusu, uznania za coś, co do tej pory było „darem miłości”, podważa fundamenty porządku społecznego opartego na darmowej pracy kobiet. Odbiera mężczyznom (oraz dzieciom, instytucjom, państwu) przywilej bycia „obsługiwanymi emocjonalnie” za darmo.
Z psychologicznego punktu widzenia, taka zmiana budzi opór, bo:
- wymusza renegocjację ról i oczekiwań,
- narusza status quo w relacjach,
- ujawnia strukturalną nierówność, dotychczas skrywaną pod hasłami miłości i troski.
Co można z tym zrobić?
- Uczyć rozpoznawania pracy emocjonalnej
W edukacji, mediach, terapii — warto pokazywać, że utrzymywanie dobrej atmosfery, pocieszanie, „bycie opoką” to praca, która ma swoją wartość.
- Wprowadzać język uznania
Nie chodzi o to, by każda rozmowa kończyła się fakturą, ale o to, by mówić: „Widzę twój wysiłek”, „Doceniam twoją troskę”, „To, co robisz, jest ważne”.
- Równoważyć obciążenia
To nie znaczy, że każdy musi robić po równo — a że trzeba rozmawiać o podziale odpowiedzialności, nie zrzucać całej „niewidzialnej pracy” na jedną osobę.
- Zmieniać narracje kulturowe
Miłość nie przestaje być miłością, jeśli staje się świadomym wyborem i elementem społecznej wymiany. Wręcz przeciwnie — zyskuje na autentyczności.
Podsumowanie
Miłość i ekonomia nie są przeciwieństwami. Są splecione. I im szybciej to zrozumiemy, tym większa szansa na relacje oparte na wzajemności, szacunku i sprawiedliwości. Praca emocjonalna kobiet nie może dłużej pozostać niewidzialna. Bo to, co niewidzialne — zbyt często bywa nadużywane.
Bibliografia
- Hackman, R. (2025). Praca emocjonalna. Jak niewidzialna praca kształtuje nasze życie i jak poznać się na własnej sile. Krytyka Polityczna.
- Hochschild, A. R. (1983). The Managed Heart: Commercialization of Human Feeling.
- Erickson, R. J., & Ritter, C. (2001). Emotional labor, burnout, and inauthenticity: Does gender matter? Social Psychology Quarterly, 64(2), 146–163.
- Wharton, A. S., & Erickson, R. J. (1995). The consequences of caring: Exploring the links between women’s job and family emotion work. Sociological Quarterly, 36(2), 273–296.
- Guy, M. E., & Newman, M. A. (2004). Women’s jobs, men’s jobs: Sex segregation and emotional labor. Public Administration Review, 64(3), 289–298.
- Fraser, N. (2013). Fortunes of Feminism: From State-Managed Capitalism to Neoliberal Crisis.




