Milczenie wobec przemocy to forma przyzwolenia. Teoria rozbitych okien pokazuje, że brak reakcji na łamanie norm prowadzi do ich erozji i normalizacji agresji w życiu publicznym. To zagrożenie nie tylko dla wspólnoty, a również dla zdrowia psychicznego społeczeństwa.
Teoria rozbitych okien – milczenie to przyzwolenie
W ostatnich latach, a szczególnie miesiącach, opinia publiczna w Polsce wielokrotnie była świadkiem zachowań posła Grzegorza Brauna. Jego działania naruszają nie tylko normy społeczne i parlamentarne, ale również godność osób i grup, wobec których kierowana jest jego agresja. Mowa tu nie tylko o spektakularnych incydentach. Przykładem jest zgaszenie chanukowej świecy gaśnicą w Sejmie. Chodzi także o systematyczne stosowanie przemocy symbolicznej i mowę nienawiści wobec osób queer i przeciwników politycznych.
W przypadku tej drugiej sytuacji zdecydowała się napisać list otwarty do Marszałka Sejmu RP. Znajdziesz go tutaj: List otwarty do Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.
Teoria rozbitych okien – co się dzieje, gdy milczymy
Psychologia społeczna i socjologia od dawna badają, jak normy społeczne ulegają erozji, gdy nie są egzekwowane. Jedną z najbardziej znanych koncepcji jest teoria rozbitych okien (ang. Broken Windows Theory), sformułowana przez Jamesa Q. Wilsona i George’a L. Kellinga w latach 80. XX wieku. Teoria ta zakłada, że widoczne oznaki łamania norm — jeśli nie są powstrzymywane — prowadzą do eskalacji zachowań antyspołecznych i przemocy.
W skrócie: jeśli w danym miejscu ktoś wybije okno i nikt tego nie naprawi, wkrótce pojawią się kolejne akty wandalizmu. Brak reakcji daje bowiem sygnał, że „wszystko wolno”.
Działania posła Brauna jako przykład rozbijania norm
Z perspektywy psychologicznej i socjologicznej, działania posła Brauna mają wszystkie cechy efektu rozbitych okien:
- powtarzalność: Braun nie tylko narusza normy, robi to konsekwentnie — od antysemickich wypowiedzi, przez przerywanie wydarzeń kulturalnych, po fizyczne akty agresji wobec instalacji artystycznych i symboli religijnych.
- brak konsekwencji: Choć niektóre z tych działań spotkały się z symbolicznym potępieniem, brak realnych sankcji (jak skuteczne odebranie immunitetu, wykluczenie z życia politycznego, konsekwencje karne) utrwala wrażenie bezkarności.
- normalizacja przemocy: Im częściej społeczeństwo widzi takie zachowania, tym bardziej stają się one „oswojone”. Psychologiczne badania nad normami społecznymi pokazują, że norma może się przesunąć, jeśli ludzie widzą, że inni łamią zasady bez konsekwencji (Cialdini, Reno & Kallgren, 1990).
Skutki społeczne: znieczulica, strach i podziały
Z perspektywy psychologii społecznej i zdrowia psychicznego, bierność wobec naruszania norm — szczególnie przez osoby publiczne i posiadające władzę — prowadzi do głębokich, wielowymiarowych konsekwencji dla całego społeczeństwa.
Znieczulica normatywna
Oznacza, że jednostki przestają zauważać naruszenia zasad, ponieważ stają się one powszednie. Kiedy kolejne przypadki przemocy symbolicznej, agresji słownej czy zachowań wykluczających nie spotykają się z wyraźną reakcją otoczenia, ludzie zaczynają wierzyć, że nie mają wpływu na rzeczywistość.
Tak rodzi się społeczna bezradność, która — jak pokazują badania — obniża gotowość do działania, protestu, a nawet zwykłego wyrażenia sprzeciwu. To z kolei osłabia więzi społeczne, poczucie wspólnoty i zaufanie do instytucji.
To między innymi dlatego tak często możesz widzieć moje reakcyjne dotyczące przemocy wobec społeczności queer, dzieci, kobiet czy zwierząt.
Normalizacja mowy nienawiści
Polega na tym, że język pogardy przestaje być uznawany za przekroczenie granicy. Gdy publiczne wystąpienia pełne są antysemickich, homofobicznych czy mizoginicznych treści, a ich autorzy nie ponoszą konsekwencji, społeczeństwo stopniowo oswaja się z takimi przekazami. W efekcie pojawia się zjawisko habituacji – psychologicznego przyzwyczajenia do przemocy symbolicznej.
FRA (2020) wskazuje, że osoby LGBTI w krajach o słabszej reakcji państwa na mowę nienawiści częściej doświadczają przemocy fizycznej i psychicznej. Jednocześnie młodzi ludzie uczą się, że taka retoryka jest dopuszczalna. Społeczna cisza działa tu jak akceptacja.
Zwiększony stres mniejszościowy
To szczególnie istotny aspekt dla grup narażonych na wykluczenie — takich jak osoby LGBTQIA+, wyznawcy judaizmu, kobiety, migranci czy osoby z niepełnosprawnościami. Stałe wystawienie na mikroagresje, dyskryminację, a także zagrożenie przemocą fizyczną lub symboliczną prowadzi do chronicznego napięcia. Jak pokazuje model stresu mniejszościowego (Meyer, 2003), to napięcie może skutkować depresją, lękami, wypaleniem społecznym, a nawet myślami czy próbami samobójczymi. W ten sposób milczenie większości przekłada się bezpośrednio na cierpienie mniejszości.
Ostatecznie, konsekwencje te nie dotyczą tylko jednostek. Bierność wobec agresji osłabia fundamenty społeczeństwa obywatelskiego, obniża poziom empatii i współodpowiedzialności, oraz prowadzi do coraz większej polaryzacji społecznej. Z czasem, w społeczeństwie, które nie reaguje na rozbijanie norm, staje się normą brak reakcji. A to stanowi realne zagrożenie dla demokracji.
Dlaczego warto reagować?
Psychologowie społeczni od lat badają, w jaki sposób normy społeczne są kształtowane i utrzymywane. Kluczowym czynnikiem jest tutaj reakcja otoczenia na ich łamanie. Jak pokazują badania Cialdiniego, Reno i Kallgrena (1990), to nie same przepisy czy system kar kształtują zachowania jednostek. Kluczowa jest percepcja normy — tego, co większość ludzi uznaje za właściwe. To właśnie ona w największym stopniu wpływa na podejmowane decyzje i działania. Gdy osoby publiczne, obywatele, media i instytucje reagują na zachowania przekraczające granice, dają wyraźny sygnał sprzeciwu. W ten sposób wysyłają komunikat: „To nie mieści się w ramach społecznie akceptowalnych działań”.
Jakie reakcje będą skuteczne?
Reakcja może przybierać różne formy i nie musi być natychmiastową karą — choć w pewnych przypadkach konsekwencje prawne są konieczne. Może to być:
- wyraźna dezaprobata społeczna – poprzez komentarze w mediach, oficjalne oświadczenia organizacji czy spontaniczne protesty obywatelskie.
- działania symboliczne – takie jak listy otwarte, bojkoty, usunięcie sprawcy z przestrzeni instytucjonalnej lub wyrażenie solidarności z poszkodowanymi.
- zmiana przepisów i procedur – które zapobiegają powtórzeniu podobnych sytuacji w przyszłości i wyznaczają nowe, wyraźniejsze granice.
- wzmocnienie edukacji społecznej – w szkołach, mediach i kampaniach publicznych, uświadamiające, czym są przemoc symboliczna i język nienawiści, oraz jak im przeciwdziałać.
Brak reakcji prowadzi do erozji norm — czyli przesuwania granic tego, co uważamy za dopuszczalne. W konsekwencji, zachowania, które jeszcze niedawno budziły sprzeciw, stają się „kontrowersyjne”, potem „nieprzyjemne, ale tolerowane”, aż wreszcie stają się częścią codzienności. To właśnie mechanizm, który obserwujemy dziś w polskim życiu publicznym w kontekście działań posła Brauna.
Reagowanie jest też formą troski o dobro wspólne — nie tylko o konkretne grupy społeczne, które są celem ataków, ale o spójność społeczną, zaufanie do instytucji i jakość życia psychicznego wszystkich obywateli. W społeczeństwie, które jasno wyznacza granice, ludzie czują się bezpieczniej, chętniej angażują się społecznie i rzadziej doświadczają objawów lęku czy wykluczenia.
Dlatego milczenie nie jest neutralne. Milczenie to przyzwolenie. Reagowanie — to akt obrony wspólnych wartości.
Rola instytucji – Sejm, media, szkoły
Wobec narastającej brutalizacji języka politycznego, instytucje demokratyczne mają nie tylko prawo, a także obowiązek reagowania. Sejm to miejsce, gdzie tworzy się prawo i gdzie powinny obowiązywać jasne zasady debaty. Gdy poseł stosuje przemoc symboliczną, nawołuje do wykluczenia lub obraża całe grupy społeczne, brak reakcji ze strony marszałka, prezydium czy klubów parlamentarnych staje się milczącym przyzwoleniem. To forma legitymizacji przemocy. Milczenie elity politycznej wysyła sygnał, że agresja może być akceptowana, jeśli służy interesom partii.
Media również ponoszą odpowiedzialność. Ich zadaniem nie jest tylko relacjonowanie wydarzeń, ale także ich interpretowanie i nadawanie im kontekstu. Zrównywanie przemocy symbolicznej z „kontrowersyjnym poglądem” to poważny błąd. Wolność słowa nie oznacza przyzwolenia na mowę nienawiści. Media powinny informować o skutkach psychologicznych stygmatyzacji i ostrzegać przed eskalacją agresji.
Ważną rolę odgrywa także szkoła. To w niej młodzi ludzie uczą się postaw obywatelskich i rozumienia praw człowieka. Brak rzetelnej edukacji na temat wykluczenia, przemocy symbolicznej i odpowiedzialności słowa sprawia, że uczniowie łatwiej chłoną przekazy pełne pogardy. Często nie widzą, gdzie kończy się opinia, a zaczyna dehumanizacja.
Instytucje powinny działać razem. Potrzebne są nie tylko stanowcze reakcje na konkretne incydenty, ale też długofalowe działania systemowe. Reagując, chronimy nie tylko zagrożone grupy. Chronimy też fundamenty demokracji i wspólnoty opartej na wzajemnym szacunku.
Podsumowanie
Każde „rozbite okno”, które pozostaje bez reakcji, prowadzi do stopniowej i trudnej do odwrócenia degradacji przestrzeni wspólnej — zarówno tej fizycznej, jak i symbolicznej. Nie chodzi tylko o konkretne zachowania, ale o to, co się dzieje w zbiorowej wyobraźni i w relacjach społecznych, gdy normy są łamane, a społeczna cisza towarzyszy tym aktom. Tolerowanie przemocy symbolicznej, pogardy i nienawiści w przestrzeni publicznej powoduje, że granice dopuszczalnego przesuwają się coraz dalej. To zjawisko nie dzieje się nagle. Działa powoli, krok po kroku, niszcząc poczucie bezpieczeństwa, solidarności i współodpowiedzialności.
Działania posła Grzegorza Brauna to nie są odosobnione incydenty. To czytelne sygnały, że społeczne normy są systematycznie rozbijane na oczach obywateli. Każdy akt agresji, który nie spotyka się z reakcją, staje się przyzwoleniem na następny. A każdy następny jest bardziej śmiały, bardziej brutalny, bardziej dewastujący dla wspólnoty.
Im dłużej pozostajemy bierni, tym trudniej będzie odbudować zaufanie społeczne i przywrócić przestrzeń publiczną opartą na szacunku, odpowiedzialności i wzajemnej trosce. Reakcja nie jest więc tylko moralnym obowiązkiem — jest psychologiczną i społeczną koniecznością, jeśli chcemy żyć w demokratycznym państwie prawa, które chroni zarówno jednostkę, jak i wartości wspólne.
Milczenie nie jest neutralne. Milczenie tworzy grunt pod dalsze akty przemocy. Dlatego każdy gest sprzeciwu ma znaczenie — nawet najmniejszy. To od naszej reakcji zależy, czy kolejne „rozbite okna” staną się normą, czy sygnałem do działania.
Bibliografia
- Cialdini, R. B., Reno, R. R., & Kallgren, C. A. (1990). A focus theory of normative conduct: Recycling the concept of norms to reduce littering in public places. Journal of Personality and Social Psychology, 58(6), 1015–1026.
- FRA – European Union Agency for Fundamental Rights. (2020). EU LGBTI II Survey: A long way to go for LGBTI equality.
- Meyer, I. H. (2003). Prejudice, social stress, and mental health in lesbian, gay, and bisexual populations: conceptual issues and research evidence. Psychological Bulletin, 129(5), 674–697.




