W gabinecie pytanie „czy w moim wieku to jeszcze wypada?” pada częściej, niż mogłoby się wydawać. Zwykle cicho, wstydliwie, akby przy okazji. Z badań prof. Zbigniewa Izdebskiego, które przywołuje on w rekomendacji książki, wynika, że ponad połowa Polek i Polaków po pięćdziesiątce uważa seks za sprawę mało istotną lub zupełnie nieistotną w swoim życiu. Dlaczego tak jest? I jaki ma to związek z tematem tej książki? Sprawdź!
Skąd wzięła się ta książka
Autorki są edukatorkami seksualnymi i terapeutkami, prowadzą warsztaty i wykłady dla osób dojrzałych. I to jest klucz do tej publikacji. Przez nami jest książka, która została napisana nie tylko przy biurku, co w ramach kontaktu z ludźmi. Autorki pisza o tym, o czym przez lata słyszały od uczestników. Wprost przyznają, czyje głosy stoją za tekstem. Ta publikacja to danie głosu osobom, które opowiadały im o osobnych łóżkach od dwudziestu lat. Także osobm, który odczuwały wstyd przez rozebraniem się po menopauzie. Osobom, które żyły wpoczuciu, że bez erekcji przestaje się być mężczyzną. Jak i tym, którzy o pytaniu, czy po zawale wolno uprawiać seks.
Jako inspiracje wymieniają Joan Price i Michalinę Wisłocką. Podoba mi się ta dobra genealogia i mam wrażenie, że jest uczciwa: chodzi bowiem o konkret podany bez pruderii.
Książka ma 288 stron i dzieli się na trzy części. Są to odpowiednio: kobieca seksualność, męska seksualność i seks w parze – w sumie dwadzieścia dziewięć rozdziałów.
Co naprawdę jest w środku?
Spis treści robi wrażenie, bo nie ma w nim ucieczki w ogólniki. Jest o pożądaniu i jego braku. O masturbacji jako pełnoprawnej formie życia seksualnego, nie substytucie. Orgazmie. Autorki nie stronią też od trudnego, bardzo cielesnego tematu – świąd, pieczenie, ból. W dodatku z osobnym rozdziałem o fizjoterapii uroginekologicznej i mięśniach dna miednicy. O erekcji, przedwczesnym i opóźnionym wytrysku, profilaktyce zdrowia seksualnego mężczyzn. O toksycznej i pozytywnej męskości.
W części o parze: jak rozmawiać o seksie, gra wstępna, fantazje, seks oralny, lubrykanty, gadżety erotyczne, randki po latach. Jest rozdział o seksualności osób z chorobami przewlekłymi i niepełnosprawnością ruchową. I jest jeden z ważnych szabrów w tej pozycji: “spontaniczność jest przereklamowana” – o planowaniu erotycznych spotkań. To zdanie, które powtarzam parom niemal co tydzień, tu dostało cały rozdział.
Część queerowa – i to nie jako dodatek
To jest powód, dla którego polecam tę książkę bez wahania.
Osoby nieheteroseksualne i transpłciowe zwykle w polskich poradnikach nie istnieją albo staja się zmiana czy “wątkiem”. W tej pozycji znajdują się trzy pełne rozdziały: o kobietach w związkach z kobietami, o starzeniu się mężczyzn nieheteroseksualnych oraz coming oucie w dojrzałym wieku.
Ten ostatni jest napisany bardzo dobrze. Autorki jasno stawiają sprawę – opowiedzenie o sobie, jest wyłącznie decyzją osoby zainteresowanej. Podkreślone jest to, że nikt nie ma prawa zrobić tego za nią, a wyoutowanie kogoś bez zgody jest naruszeniem bezpieczeństwa. Autorki dają również kontekst historyczny. Pokolenie pięćdziesiąt plus dorastało w czasach, gdy homoseksualność traktowano jako zaburzenie, a akcja „Hiacynt” była realnym doświadczeniem. I podają konkretne miejsca, gdzie szukać wsparcia, z Lambdą, Tolerado, Grupą Stonewall i KPH włącznie.
Znajdziesz tu też relacje osób, które ujawniły się po sześćdziesiątce i po siedemdziesiątce. Są krótkie, konkretne i bardzo poruszające.
Rozdział, do którego wracałam
Ostatni rozdział książki dotyczy żałoby, samotności po stracie ukochanej osoby i tego, co się wtedy dzieje z seksualnym „ja”.
Autorki pokazują coś, o czym prawie się nie mówi, a co w gabinecie słyszę regularnie. Po stracie ludzie reagują seksualnie skrajnie różnie. Jedni wycofują się z seksu na miesiące albo lata. Inni przeciwnie – mają nagle bardzo wysokie libido i przerażający ich wstyd z tego powodu. Obie reakcje są w normie. Żadna nie jest zdradą osoby, która odeszła.
Rozdział opiera się na badaniach i na pracy Joan Price, a fazy żałoby podane są za Kübler-Ross. Co bardzo cenię, z ważnym zastrzeżeniem, że nie następują po kolei i można do nich wracać. Jeśli pracujesz ze stratą albo jesteś po stracie – to jedne z najbardziej odwstydzających stron, jakie można przeczytać po polsku.
Jak to jest zrobione?
Każdy rozdział otwiera cytat literacki lub prasowy, w środku są ramki z najważniejszymi myślami, na końcu podsumowania i konkretne wskazówki. Ćwiczenia są wplecione w tekst, nie zebrane w osobny aneks – od instrukcji ćwiczeń mięśni dna miednicy po zadania do zrobienia w parze. Bibliografia jest podzielona według części i jest solidna: badania, publikacje naukowe, polskie i zagraniczne książki.
Ilustracje są delikatne i nieoczywiste. Prof. Beisert zwróciła w rekomendacji uwagę na coś, co doceniam jeszcze bardziej: duży krój pisma i porządną interlinię. Przy książce adresowanej do osób 55+ to nie jest detal, tylko szacunek do osoby czytającej.
Uczciwie: co warto wiedzieć przed zakupem
Główny podział książki jest dwupłciowy – kobieca i męska seksualność. Autorki tłumaczą, że chodzi im o pokazanie obu perspektyw, i treści dla osób queerowych rozmieściły w środku. Rozumiem tę decyzję redakcyjnie, jednak osoba niebinarna będzie musiała sama poszukać w tym miejsca dla siebie.
I druga rzecz, bardziej ogólna: część spraw opisanych w tej książce wymaga wsparcia specjalisty, nie tylko lektury. Ból, problemy hormonalne, skutki uboczne leków, trudności w relacji. Ta książka jest bardzo dobra w tym, żeby pokazać, z czym i do kogo warto pójść. Jednak nie zastąpi specjalistycznej wizyty.
Dla kogo jest ta książka?
- Dla osób po pięćdziesiątce – w parze, singielskich, po rozwodzie, po stracie. Książka konsekwentnie mówi do wszystkich czterech grup.
- Dla osób queerowych 50+, które w polskich poradnikach zwykle nie znajdują siebie.
- Dla par z długim stażem, w których o seksie od dawna się nie rozmawia.
- Dla czterdziestolatek i czterdziestolatków, którzy chcą wiedzieć, co dalej – i przygotować się na to inaczej niż przez strach.
- Na prezent dla rodziców. Jeśli zastanawiasz się, jak go wręczyć bez zażenowania po obu stronach, sprawdza się najprostsze zdanie: „czytałam, jest mądra i spokojna, pomyślałam, że może Was zainteresować” – i zostawienie tematu. Reszta należy do nich.
- Dla osób pracujących z osobami klienckimi 50+ – jako lektura i pozycja do polecania.
Podsumowując
„Najlepsze przed Tobą” nie obiecuje tego co często niemożliwe czyli że będzie dokładnie tak, jak kiedyś. Składa jednak znacznie lepsza obietnicę – przyjemność, czułość i pożądanie nie mają daty ważności. Przypomina, że druga połowa życia seksualnego zależy w dużej mierze od tego, czy pozwolimy sobie o niej mówić.
Autorki piszą wprost, że nie ma normy i nie ma gotowej recepty na udany seks. Codziennie, raz na pół roku albo wcale – każda z tych odpowiedzi jest w porządku, jeśli jest twoja.
Zostawiam Cię z pytaniem, które ta lektura zadaje właściwie od pierwszej strony:
Kto Ci powiedział, kiedy Twoja seksualność ma się skończyć – i dlaczego wciąż mu wierzysz?


