Co dzieje się wtedy, gdy dziecko próbuje opowiedzieć o krzywdzie, a nie ma jeszcze języka, by nazwać to, czego doświadcza? I co dzieje się wtedy, gdy dorośli nie potrafią lub nie chcą usłyszeć tego, co dziecko próbuje przekazać zachowaniem, lękiem czy milczeniem?
Film Wierzymy ci nie jest wyłącznie historią rodzinnego konfliktu ani sądowej batalii o opiekę nad dziećmi. To przejmująca opowieść o granicach władzy dorosłych nad dziećmi, o przemocy, która często pozostaje niewidoczna dla otoczenia, oraz o systemie, który nie zawsze potrafi skutecznie chronić najbardziej bezbronnych. Jako psycholożka, ekspertka seks coachingu i certyfikowana seksuolożka (AMerican Board of Sexology) widzę w tym filmie wyjątkowo ważny głos w dyskusji o bezpieczeństwie dzieci oraz o tym, jak łatwo można nadużyć ich zaufania.
Film o dzieciach, które znajdują się w centrum konfliktu dorosłych
Nagrodzony na Berlinale film Wierzymy ci (On vous croit) w reżyserii Charlotte Devillers i Arnauda Dufeysa opowiada historię czterdziestoletniej Alice (Myriem Akheddiou), która walczy o pełną opiekę nad swoimi dziećmi – siedemnastoletnią Lili (Adèle Pinckaers) oraz młodszym o siedem lat Etienne’em (Ulysse Goffin).
Po dwóch latach nieobecności ojciec dzieci (Laurent Capelluto) wraca do sądu, domagając się przywrócenia swoich praw rodzicielskich. Mimo oskarżeń o poważne nadużycia kwestionuje wcześniejsze decyzje i rozpoczyna batalię prawną, która szybko staje się walką o bezpieczeństwo dzieci. W sprawę zaangażowane są również sędzina (Natali Broods) oraz prawniczka (Alisa Laub). Film został nagrodzony m.in. na Festiwalu Filmowym w Sewilli za najlepszy film, scenariusz i rolę aktorską.
Dziecko nie musi umieć opowiedzieć o przemocy, by jej doświadczać
Jednym z najważniejszych psychologicznych tematów filmu jest fundamentalne niezrozumienie tego, jak dzieci komunikują cierpienie. Dorośli często oczekują od dzieci spójnych, logicznych i szczegółowych relacji. Tymczasem rozwój poznawczy i emocjonalny dziecka sprawia, że bardzo często nie potrafi ono nazwać tego, co się wydarzyło. Szczególnie wtedy, gdy doświadczenie dotyczy przemocy, przekroczenia granic lub wykorzystania.
Małe dziecko może nie wiedzieć, że dzieje mu się krzywda. Może nie rozumieć intencji osoby dorosłej. Może nie znać słów opisujących przemoc seksualną, manipulację czy nadużycie emocjonalne. W praktyce klinicznej znacznie częściej obserwujemy skutki niż opowieść o samym zdarzeniu.
Lęk separacyjny. Koszmary. Wycofanie społeczne. Agresję. Problemy z koncentracją. Regres rozwojowy. Nawracające bóle brzucha lub głowy bez medycznej przyczyny. Film niezwykle trafnie pokazuje tę rzeczywistość. Dzieci nie zawsze mówią. Czasami jedynie pokazują. T jest wiedza, korą jest absolutnym fundamentem zrozumienia zachowania dzieci, dlatego każda osoba zajmująca się działaniami prawnymi w rym obszarze, powinna te wiedzę posiadać.
Nadużycie zaufania dziecka – jedna z najbardziej destrukcyjnych form przemocy
Z perspektywy seksuologicznej i psychologicznej szczególnie poruszający jest sposób, w jaki film ukazuje relację między zależnością a zagrożeniem. Dziecko jest biologicznie zaprogramowane do szukania bezpieczeństwa u swoich rodziców. Nie wybiera tej zależności. Jest od niej całkowicie uzależnione.
To właśnie dlatego przemoc ze strony osoby bliskiej ma tak głębokie konsekwencje psychiczne. Kiedy źródło bezpieczeństwa staje się jednocześnie źródłem zagrożenia, układ nerwowy dziecka zostaje postawiony przed niemożliwym zadaniem. Nie może po prostu odejść, zerwać relacji czy przestać potrzebować rodzica.
W efekcie wiele dzieci uczy się ignorować własny lęk, podważać własne doświadczenia lub chronić osobę, która je krzywdzi. Dla osób nieznających mechanizmów traumy bywa to niezrozumiałe. Film pokazuje jednak, że właśnie takie reakcje są często naturalną konsekwencją przemocy w bliskich relacjach.
Kiedy system wymaga dowodów, a trauma pozostawia fragmenty
Jednym z najmocniejszych elementów filmu jest krytyczne spojrzenie na system sprawiedliwości. Trauma rzadko pozostawia uporządkowaną narrację. Wspomnienia osób po doświadczeniu przemocy bywają fragmentaryczne, niespójne, pełne luk. Dotyczy to szczególnie dzieci i nastolatków.
Tymczasem procedury sądowe często oczekują jednoznaczności. Dat. Szczegółów. Spójnych zeznań.
Wierzymy ci stawia niezwykle ważne pytanie: czy potrafimy chronić dzieci, jeśli wymagamy od nich sposobu opowiadania o krzywdzie, który jest często niemożliwy do osiągnięcia właśnie z powodu przeżytej traumy?
Kobieta, która walczy o bezpieczeństwo swoich dzieci
Myriem Akheddiou tworzy jedną z najbardziej przejmujących kobiecych kreacji ostatnich lat. Alice nie jest bohaterką bez skazy. Nie jest nieustraszoną wojowniczką. Jest matką próbującą zrobić wszystko, co możliwe, aby ochronić swoje dzieci.
To właśnie ta zwyczajność sprawia, że jej historia staje się tak wiarygodna. W gabinecie psychologicznym wielokrotnie spotykam osoby, które funkcjonują dokładnie w taki sposób: zmęczone, przestraszone, jednak nadal gotowe walczyć o bezpieczeństwo swoich dzieci.
Dlaczego ten film jest tak ważny?
Charlotte Devillers, współreżyserka filmu i osoba mająca doświadczenie we wspieraniu osób po doświadczeniu przemocy, wraz z Arnaudem Dufeysem stworzyła dzieło, które nie epatuje przemocą, lecz koncentruje się na jej konsekwencjach. Dzięki temu Wierzymy ci staje się czymś więcej niż dramatem sądowym.
To film o tym, jak łatwo można nadużyć zaufania dziecka. O tym, że dzieci nie zawsze potrafią powiedzieć „dzieje mi się krzywda”. Jak również o tym, że odpowiedzialność za rozpoznanie sygnałów zagrożenia zawsze spoczywa na dorosłych.
Podsumowując
Wierzymy ci to jeden z najważniejszych filmów ostatnich lat poruszających temat ochrony dzieci przed przemocą. Przejmujący, psychologicznie wiarygodny i niezwykle potrzebny. Powinien zostać obejrzany nie tylko przez rodziców, ale również przez osoby pracujące z dziećmi, nauczycieli, psychologów, seksuologów oraz przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.
Zapowiedz filmu, może zobaczyć tutaj:
Podziękowania
Dziękuję Aurora Films za zaproszenie do obejrzenia filmu „Wierzymy ci” oraz za udostępnienie materiałów, które pozwoliły mi lepiej poznać kulisy powstawania tej historii.
Chcę podkreślić, że współpraca przy recenzji nie miała wpływu na moje wnioski. Artykuł odzwierciedla wyłącznie moją niezależną analizę i osobistą ocenę filmu, przygotowaną z perspektywy psychologicznej i seksuologicznej.




