Dla wielu osób choroba i śmierć psa czy kota to jedno z trudniejszych doświadczeń. A jednocześnie często słyszą: “to było tylko zwierzę”, “weźmiesz sobie nowe”, “nie przesadzaj”. Ta przepaść między tym, jak wielka jest strata, a tym, jak niewiele miejsca otoczenie daje na jej przeżycie. To jest dokładnie tym, od czego zaczyna się psychologia straty zwierzęcia. Według badań z ostatnich dekad: to realne obciążenie psychiczne i emocjonalne. Tego samego rodzaju co wtedy, gdy choruje lub umiera bliski człowiek. Szczególnie wtedy, gdy traktowaliśmy zwierzę podmiotowo, jak część rodziny, a nie „własność”.
Więź, która sprawia, że strata jest realna
Badania psychologiczne tłumaczą to poprzez przywiązanie. Zwierzę towarzyszące pełni funkcję figury przywiązania. Stanowi dla nas źródło bliskości, poczucia bezpieczeństwa, codziennej rutyny i bycia komuś potrzebnym. Im silniejsza i bardziej podmiotowa więź, tym zazwyczaj cięższa reakcja na jej utratę.
Dobrze widać to w badaniu Fielda i współpracowników (2009). Przebadali oni 71 osób, które w ciągu ostatniego roku straciły psa lub kota. Zarówno siła przywiązania do zwierzęcia, jak i lękowy styl przywiązania niezależnie przewidywały większe nasilenie żałoby. To samo badanie opisało zjawisko więzi kontynuowanej (continuing bond) czyli wewnętrznej relacji, która trwa mimo fizycznej nieobecności zwierzęcia.
Innymi słowy: traktowanie zwierzęcia jak pełnoprawnego członka/członkini rodziny nie jest “przesadą, która niepotrzebnie pogarsza sprawę”. To właśnie ono czyni stratę prawdziwą stratą. Na to, jak ją przechodzimy, wpływa też dostępne wsparcie społeczne i sam wzorzec przywiązania (King i Werner, 2012).
Opieka nad chorym zwierzęciem: obciążenie, które ma swoją nazwę
Zanim przyjdzie śmierć, często jest długa choroba. Wyniki badań są uderzające. Samo pojęcie, którym opisuje się ten stan, “obciążenie opiekuna” (caregiver burden), pochodzi z badań nad ludźmi opiekującymi się przewlekle chorymi bliskimi, na przykład osobami z demencją. Ci sami badacze zastosowali tę samą ramę i te same narzędzia do osób opiekujących się zwierzętami.
Spitznagel i współpracownicy (2017) przebadali 238 właścicieli psów i kotów: 119 osób opiekujących się zwierzęciem przewlekle lub terminalnie chorym oraz 119 dobranych parami właścicieli zwierząt zdrowych. Osoby opiekujące się chorymi zwierzętami mieli istotnie wyższy poziom stresu, więcej objawów depresji i lęku oraz niższą jakość życia. To ten sam obraz, który znamy z opieki nad chorującym człowiekiem.
Żałoba nie czeka zresztą na śmierć. Spitznagel i współpracownicy (2021) opisali żałobę antycypacyjną czyli opłakiwanie, które zaczyna się, gdy zwierzę jeszcze żyje, jednak słabnie, gaśnie. To doświadczenie odrębne od obciążenia osoby opiekującej się i od jakości życia, a mimo to realnie odbija się na samopoczuciu i na trudnych decyzjach, w tym decyzji o eutanazji.
Żałoba porównywalna z utratą człowieka
Kiedy zestawimy te elementy, obraz staje się jasny. Żałoba po stracie zwierzęcia obejmuje te same reakcje, które znamy z żałoby po stracie osoby bliskiej. Bywa mierzona tymi samymi narzędziami klinicznymi, np. skalami żałoby powikłanej (Field i in., 2009). U części osób jej nasilenie jest porównywalne z utratą bliskiej osoby. To nie kwestia „zbyt dużej wrażliwości”: to przewidywalna konsekwencja tego, że straciło się kogoś, z kim łączyła realna, codzienna więź.
Dlaczego bywa trudniejsza: żałoba nieuznana
Jest jednak coś, co odróżnia stratę zwierzęcia od straty człowieka i często czyni ją trudniejszą, a nie łatwiejszą. To żałoba nieuznana (disenfranchised grief). Pojęcie wprowadził Doka (1989): to żałoba po stracie, której otoczenie nie uznaje otwarcie, nie pozwala publicznie opłakiwać ani nie wspiera. Strata zwierzęcia jest jej podręcznikowym przykładem, bo nie ma pogrzebu, nie ma wolnego w pracy, jest za to presja, żeby “wziąć się w garść”.
To ma mierzalne skutki. Spain, O’Dwyer i Moston (2019) wykazali, że gdy żałoba jest nieuznana i jednocześnie silna, blokuje wzrost potraumatyczny czyli tę pozytywną zmianę i odbudowę sensu, która może przyjść po stracie. Brak społecznego przyzwolenia dokłada więc drugą warstwę cierpienia do tego, co i tak jest bolesne. Do tego u wielu opiekunów dochodzi ciężar decyzji o eutanazji i towarzyszące jej poczucie winy. Dodatkowe obciążenie, które w większości ludzkich strat nie ma odpowiednika.
Co pomaga?
Pierwszym krokiem jest nazwanie tego wprost: to jest żałoba, prawdziwa i uzasadniona. Dawanie sobie przyzwolenia, którego odmawia otoczenie, ma znaczenie. Pomaga też kontakt z osobami, które rozumieją tę stratę. Bo wsparcie społeczne realnie wpływa na przebieg żałoby (King i Werner, 2012).
Warto wiedzieć, że więź kontynuowana czyli zachowanie wewnętrznego miejsca dla zwierzęcia, rytuały, pamięć jest zjawiskiem naturalnym, a nie “brakiem umiejętności odpuszczenia” (Field i in., 2009). Nie ma też jednego harmonogramu, według którego trzeba “przejść przez etapy żałoby”. Zamiast walczyć z trudnymi emocjami, zwykle więcej daje danie im miejsca, z życzliwością wobec siebie. Kiedy żałoba się przedłuża, odbiera zdolność do codziennego funkcjonowania albo zatrzymuje się na poczuciu winy, to dobry moment, żeby sięgnąć po pomoc psychologiczną.
Jeśli teraz przez to przechodzisz
Jeśli właśnie mierzysz się z chorobą albo odejściem zwierzęcia, które było dla Ciebie częścią rodziny – nie przesadzasz i wiedz, że o nie było “nic takiego”. Twoja reakcja jest dokładnie taka, jakiej można się spodziewać po realnej stracie. To jeden z tematów, z którymi pracuję na sesjach w gabinecie i w których wspieram ludzi. Nie musisz przechodzić przez to samx.
do siebie
Na dni, kiedy wsparcia z zewnątrz brakuje
Wracam do siebie
workbook psychologiczny z nagraniami audio
Wsparcie z zewnątrz jest potrzebne – i nie zawsze przychodzi wtedy, kiedy go najbardziej potrzebujesz. Ten workbook nie zastąpi bliskiej osoby, ale daje narzędzia oparte na terapii akceptacji i zaangażowania (ACT) na chwile, w których zostajesz ze sobą i własnym krytykiem.
W środku: workbook w PDF i EPUB oraz dwa nagrania audio, każde w czterech wariantach tła dźwiękowego – sam głos, fale, mruczenie kota albo muzyka.
- 9 ćwiczeń
- 7 mikropraktyk
- 2 nagrania audio
- 4 warianty tła
Materiał psychoedukacyjny. Nie zastępuje terapii ani kontaktu ze specjalistką lub specjalistą. Jeśli przeżywasz kryzys, skorzystaj z pomocy doraźnej.
Bibliografia
- Doka, K. J. (1989). Disenfranchised grief: Recognizing hidden sorrow. Lexington Books.
- Field, N. P., Orsini, L., Gavish, R., & Packman, W. (2009). Role of attachment in response to pet loss. Death Studies, 33(4), 334–355.
- King, L. C., & Werner, P. D. (2012). Attachment, social support, and responses following the death of a companion animal. OMEGA—Journal of Death and Dying, 64(2), 119–141.
- Spain, B., O’Dwyer, L., & Moston, S. (2019). Pet loss: Understanding disenfranchised grief, memorial use, and posttraumatic growth. Anthrozoös, 32(4), 555–568.
- Spitznagel, M. B., Anderson, J. R., Marchitelli, B., Sislak, M. D., Bibbo, J., & Carlson, M. D. (2021). Owner quality of life, caregiver burden, and anticipatory grief: How they differ and why it matters. Veterinary Record, 188(9), Article e74.
- Spitznagel, M. B., Jacobson, D. M., Cox, M. D., & Carlson, M. D. (2017). Caregiver burden in owners of a sick companion animal: A cross-sectional observational study. Veterinary Record, 181(12), 321.




