“Fanfik” to książka o trudach dorastania, leczeniu, zakochaniu, poznawaniu siebie i marzeniach. Wgłębiając się w treść książki nie trudno zauważyć dlaczego jest tak ważna na polskim rynku wydawniczym.
Premiera książki „Fanfik” autorstwa Natalii Osińskiej miała miejsce w 2016 roku. Była do debiutancka powieść autorki, wydana przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej.
Fanfik – plan pierwszy: dorastanie
Na pierwszym planie tej książki jest Tosia. Nastolatka, która chodzi do szkoły, zmaga się z trudami dorastania, w czym niezbyt pomocny jest jej tata. Jednak nie jest to historia o dręczonej w szkole nastolatce, która z tego powodu chodzi na wagary. Choć istotnie Tosia wolałaby nie chodzić do szkoły, a spędzać czas na tym co jest znacznie bardziej przyjemne: musicale i fanfiki.
Nie jest to także pozycja jakich wiele, o trudach związanych z dorastaniem po prostu. Ten temat jest ukazany w książce jednak nie na pierwszym planie. Na pierwszym planie książki jest to, co dzieje się z Tosią, o czym marzy, jakich decyzji dokonuje oraz czego i w jaki sposób dowiaduje się o sobie.
Wsparcie w przeżywaniu życia
Tosia nie ma zbyt dużego wsparcia w rodzinie, ani głębokiej relacji z ojcem. Często opiekuje się nią ciocia. Ojciec jest obecny jej w życiu w sensie fizycznym, jednak w sensie emocjonalnym niekoniecznie.
Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, co to znaczy być nieobecnym rodzicem, zapraszam do lektury tego artykułu “Rodzice, którzy są a jednocześnie ich nie ma”.
Brak wsparcia wśród osób dorosłych, nauczycielka która nie wchodzi w swoją rolę (zamiast wspierać i czuć, dręczy), proces leczenia, zakochanie, dojrzewanie, to całkiem sporo jak na jedną osobą.
Tosia znajduje się w procesie leczenia farmakologicznego. Z lektury książki wiemy, że bierze leki przepisane przez psychiatrę, jednak z jakiego powodu, możemy się jedynie domyślać. Ten wątek przedstawiony jest przez autorkę w tajemnicy sposób, jednak również pozytywny. Kwestia farmakoterapii jest dzieli temu znormalizowana. Tosia nie doświadcza wyśmiewania przez rówieśników z tego powodu, nikt też się od niej nie odsuwa, twierdząc, że jest “nienormalna” skoro jest w procesie leczenia.
Coś czego o Tosi nie wie nikt
Dla przeciętnego dorosłego, oczywiste jest, że okres szkoły średniej, dorastania to trudny czas. Nawet jeśli mamy pozytywne wspomnienia, większość z nas pamięta emocjonalny chaos, dualizm i trudność w podejmowaniu decyzji.
Dojmujące bywa także to, że na szereg pytań o siebie i pytań egzystencjonalnych, jako nastolatki nie znajdujemy odpowiedzi. Jednak nawet gdy to się zdarzy, mamy dylemat, czy ów odpowiedź jest dobra lub prawdziwa. Poszukujemy potwierdzeń i wsparcia. Znaków które pokażą, że “to jest dobra droga”.
W przypadku Tosi dodatkową trudnością w tym okresie jest fakt, że zaczyna dowiadywać się o sobie czegoś zupełnie nowego. Okazuje się bowiem, że pozwalając sobie na refleksję nad sobą odkrywa, że nie jest Tosią. Jest Tośkiem.
To trudne nie dlatego, że dotyczy tożsamości płciowej, a dlatego, że nie jest to doświadczenie uniwersalne wszystkich ludzi. W kraju, w którym osoby LGBTQIA+ są piętnowane, wyszydzane i usiłuje się wmówić polskiego społeczeństwu, że tożsamość płciowa czy orientacja psychoseksualna to choroba, to szczególnie trudne.
Tosiek zatem pośród wszystkich doświadczeń nastolatka, doświadcza również odkrywania tożsamości płciowej. Jest to droga, która każdą osoba przechodzi inaczej, zazwyczaj ma inną wiedzę na ten temat, jak i inną sieć wsparcia (rodzina, znajomi, zaufani dorośli).
Transpłciowości w okresie nastoletnim – zaburzenie? Błędna identyfikacja?
Jednym z głównych wątków jakie się podnosi odnośnie transpłciowości to ten, że może danej osoby “tylko się wydaje” albo, że jest podatna na “aktualna modę”. Ma to swoje korzenie w patologizacji transpłciowości w minionych dekadach. Fantastycznie opisuje to Anton Ambroziak w tekście napisanym dla oko.press:
„Medycyna jest matką pojęcia transseksualizmu. Dzisiejsze słowo transpłciowość to jej krnąbrne, zbuntowane dziecko, które próbuje uciec z pułapki patologizacji. Przez lata o transpłciowości myślało się głównie jak o zaburzeniu, które musi zostać zdiagnozowane, a potem uleczone. Takiej tożsamości nie można po prostu mieć, czy nosić, trzeba uzyskać dla niej solidne potwierdzenie. Dopiero w 2018 roku Międzynarodowa Organizacja Zdrowia (WHO) usunęła transseksualizm z listy zaburzeń psychicznych w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD-11). WHO przyznało, że takie postrzeganie tożsamości płciowej jest niezgodne z najnowszą wiedzą naukową, a także przyczynia się do społecznej stygmatyzacji osób trans.”
Anton Ambrozik, „Moim wielkim lękiem jest to, że umrę, zanim specjaliści uznają, że ktoś taki jak ja istnieje”, oko.press
Drugim wątkiem często podnoszonym w temacie transpłciowości jest detranzycja. Chcą ukazać transpłciowość jako mylne myślenie na swój temat czy podatność na modę, podnosi się temat dokonania tranzycji, jako błędu. Automatycznie zatem, pojawia się temat detranzycji jako straszaka udowadniającego, że tranzycja jest błędem i nie należy na nią pozwalać. O tym też możemy przeczytać w teksie oko.press:
„Tama ze specjalistów ma nas zatrzymać przed podjęciem złej decyzji i nieodwracalnymi skutkami tranzycji medycznej. W dyskursie skrajnie konserwatywnym często mówi się, że lekarz, czy terapeuta jest potrzebny, by pomóc wyjść jednostce z zagubienia. Dziś silnie eksplorują takie stanowisko zarówno prawica, jak i transfobiczne feministki (tzw. TERF), które bronią dziewczynek i chłopców przed „okaleczeniami”. Często deklaracje transpłciowości, niezgodnie ze stanem wiedzy medycznej, sprowadzają do braku akceptacji własnej homoseksualności.”
Anton Ambrozik, „Moim wielkim lękiem jest to, że umrę, zanim specjaliści uznają, że ktoś taki jak ja istnieje”, oko.press
Wszystkie to prawda, słowa te są jak najbardziej zgodne z tym, co aktualnie wiemy na temat seksualności, tożsamości płciowej oraz orientacji psychoseksualnej. Zatem transpłciowość nie jest zaburzeniem, nie jest podatnością na modę ani mylnym poznaniem siebie.
Pamiętając, że tożsamość płciowa jest płynna, tak jak płynna może być kwestia orientacji zupełnie inaczej możemy patrzeć na ten temat. Jednak możemy o tym wiedzieć tylko wtedy, kiedy opieramy się na rzetelnej wiedzy, a nie informacjach stworzonych na fundamencie stereotypów, lęku, nienawiści i obrzydzenia do inności. Dzięki tej książce mamy szansę spojrzenia na seksualność i tożsamość płciową z perspektywy akceptacji, ciekawości i łagodności.
Zachęcam do wysłuchania odcinka podcastu o inności i różnorodności, do którego zaprosiła mnie Ada:
Polecam także posłuchania podcastu, do którego zaprosiła mnie Agnieszka Pawłowska. Rozmawiamy o różnorodności w kontekście uważności:
Dla kogo jest ta książka?
Książka jest skierowana do takich osób jak Tosiek – czyli do nastolatków. Czyta się ja szybko, napisana jest prostym językiem, bez zbędnych kombinacji językowych. Dzięki temu łatwo ją odebrać bez wchodzenia z nadmierne interpretacje.
Z tego powodu z pewnością młodszemu czytelnikowi łatwo będzie się w nią zatopić, bez poszukiwania bardziej skomplikowanych form literackich. W ten sposób historia, zamiast forma jej odpowiedzenia zostaje na pierwszym planie.
Dzięki lekturze tej książki młode osoby są w stanie w domowym zaciszu poddać refleksji temat płci, leczenia farmakologicznego, relacji, istotności wsparcia jakie otrzymujemy od innych ludzi.
Powiedzenie, że jest to książka o transpłciowości, nie byłoby prawdziwe. Nie można jednak pomijać faktu, że rzeczywiście ten temu jest tam ukazany. To ważne, bo o ile w popkulturze coraz częściej możemy oglądać historie gejów czy lesbijek, o tyle osoby trancpłciswe czy niebinarne wciąż pozostają niejako w ukryciu.
Fanfik – książka i film
Na podstawie tej książki powstał film, który jest dostępny na platformie streamingowej Netflix. Co ważne głowa role w firmie gra Alin Szewczyk, a tworząc film poszukiwano postaci, które realnie będą odgrywać główna rolę. Znaczenie miało zatem to aby postać pierwszoplanową, rzeczywiście zagrała osoba transpłciowa, co ma ogromne znaczenie dla widoczności osób transpłciowych, jak również oddawania im przestrzeni.
Czy warto przeczytać te książkę? Jak najbardziej!
Czy warto zobaczyć ten film? Oczywiście, jest ciekawym zobrazowanim powieści Natalii Osińskiej.
Podziękowania dla Wydawnictwa Krytyki Politycznej
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Krytyki Politycznej za przesłanie książki „Fanfik” do przeczytania oraz napisania recenzji! Niezmiernie cieszy mnie kolejna współpraca oraz możliwość zorganizowania konkursu (o którym już niebawem napiszę).
To ważna pozycja na polskim rynku wydawniczym i cieszę się, że mogę zaproponować jej recenzję osobom czytającym bloga.




