Dla wielu osób okres świąteczny nie jest czasem regeneracji, lecz przetrwania. Gdy napięcie, zmęczenie emocjonalne i przeciążenie relacyjne osiągają wysoki poziom, organizm nie dąży już do rozwoju czy zmiany. Dąży wówczas do zachowania równowagi i bezpieczeństwa. Z perspektywy psychologii i neurobiologii jest to naturalna reakcja układu nerwowego. W artykule wyjaśniam, czym jest tryb przetrwania, dlaczego w święta bywa szczególnie aktywny i jak wygląda minimalna, realistyczna regulacja układu nerwowego.
Tryb przetrwania jako biologiczna strategia ochronna
Układ nerwowy nie jest nastawiony na komfort ani szczęście, lecz na przetrwanie organizmu. W sytuacjach długotrwałego stresu, przeciążenia bodźcami lub emocjonalnego napięcia jego priorytety ulegają zmianie. Zamiast eksploracji, refleksji czy rozwoju pojawia się potrzeba stabilizacji i ograniczenia strat.
Z perspektywy neuropsychologii tryb przetrwania oznacza:
- zawężenie uwagi do podstawowych zadań,
- obniżenie wrażliwości emocjonalnej lub jej nagłe „przebicia”,
- zmniejszenie potrzeby kontaktu,
- koncentrację na tym, by „dotrwać do końca”.
W okresie świątecznym aktywacja trybu przetrwania jest częstą i zrozumiałą reakcją. To wówczas dochodzi do nakładania się na siebie presji czasu, intensywnych relacji, zmian rutyn i obciążenia emocjonalne.
Dlaczego w stanie przeciążenia nie działa „praca nad sobą”?
W kulturze rozwoju osobistego często zakłada się, że każda trudność powinna być okazją do refleksji, wglądu i zmiany. Tymczasem badania nad regulacją emocji i stresem pokazują, że w stanie wysokiego pobudzenia układu nerwowego zdolności poznawcze i autorefleksyjne są ograniczone.
Gdy organizm funkcjonuje w trybie przetrwania:
- analiza emocji może nasilać napięcie,
- próby „ogarnięcia się” zwiększają poczucie porażki,
- nadmiar strategii staje się kolejnym obciążeniem.
Z punktu widzenia psychologii klinicznej w takim stanie celem nie jest zmiana, lecz redukcja obciążenia. Regulacja polega na obniżaniu pobudzenia, a nie na jego „rozumieniu”.
Minimalna regulacja – co naprawdę wystarczy
Minimalna regulacja układu nerwowego to działania, które:
- nie wymagają dużego wysiłku poznawczego,
- nie zakładają motywacji ani gotowości,
- nie są kolejnym zadaniem do wykonania.
W praktyce oznacza to bardzo podstawowe interwencje, takie jak:
- skracanie ekspozycji na bodźce (hałas, rozmowy, światło),
- chwilowe wycofanie bez tłumaczenia się,
- skupienie na prostych doznaniach cielesnych (ciepło, ciężar ciała, kontakt z podłożem),
- pozwolenie sobie na obojętność zamiast „dobrego nastroju”.
Badania nad samoregulacją pokazują, że obniżenie pobudzenia, może mieć znaczenie ochronne dla układu nerwowego i zapobiegać dalszemu wyczerpaniu. Nawet wtedy, kiedy obniżenie pobudzenia zachodzi w w niewielkim stopniu.
Przetrwanie nie wyklucza troski
W stanie przeciążenia troska o siebie nie wygląda jak rozwój, uważność czy praca nad emocjami. Często przyjmuje formę:
- ograniczania kontaktów,
- rezygnacji z oczekiwań wobec siebie,
- rezygnacji z krytyki i oceniania siebie,
- pozwolenia na „wystarczająco dobrze”.
Z perspektywy psychologii jest to dojrzała strategia adaptacyjna, a nie cofanie się czy poddanie się. Organizm, który otrzymuje sygnał, że nie musi teraz „dawać więcej”, ma większą szansę na stopniowy powrót do równowagi po ustaniu obciążenia.
Po świętach: przestrzeń na łagodny powrót do siebie
Dla wielu osób dopiero po okresie świątecznym pojawia się możliwość zajęcia się sobą w bardziej uważny sposób. Właśnie z myślą o tym “zajęciu się sobą” powstał program „Czułość dla siebie”.
To propozycja dla osób, które:
- przez dłuższy czas funkcjonowały w trybie przetrwania,
- czują, że ich układ nerwowy jest chronicznie przeciążony,
- czują, ze “mają już dość”
- czują pogubienie
- nie chcą kolejnych zadań ani presji zmiany.
Program oparty jest na Terapii Akceptacji i Zaangażowania (ACT), Somatic Experiencing (SE), Analizie Funkcjonalna (FAP) oraz uważności (mindfulness). Jego celem nie jest „naprawa”, lecz stopniowa regulacja układu nerwowego i odbudowa poczucia bezpieczeństwa. Z zachowaniem własnego tempa, bez wymagań, bez ocen i bez krytyki.
Jeśli teraz jedynym celem jest przetrwanie, to wystarczy. Jeśli później pojawi się przestrzeń na więcej – program może stać się miejscem spokojnego powrotu do siebie.

Kliknij w powyższe zdjęcie i dowiesz się więcej o 10-dniowym programie regulacji układu nerwowego!
Podsumowanie
Tryb przetrwania nie jest porażką, cofnięciem się czy brakiem chęci do rozwoju. Z perspektywy psychologii i neurobiologii jest on funkcjonalną, adaptacyjną odpowiedzią układu nerwowego, uruchamianą w sytuacjach przeciążenia, nadmiaru bodźców i długotrwałego napięcia emocjonalnego. Gdy organizm znajduje się w warunkach, w których regeneracja nie jest możliwa „od ręki”, jego zadaniem nie jest rozwój, lecz ochrona podstawowej równowagi i ograniczenie strat.
W okresie świątecznym, który często łączy intensywne kontakty społeczne, presję kulturową oraz brak przestrzeni na autentyczne przeżywanie własnych stanów. Tryb przetrwania bywa wówczas jedyną dostępną strategią regulacyjną. W takim kontekście minimalna regulacja – spowolnienie, ograniczenie oczekiwań, rezygnacja z „powinności emocjonalnych” i przyzwolenie na mniejszą dostępność – nie jest rezygnacją z troski o siebie, lecz jej najbardziej adekwatną formą.
Psychologia kliniczna jasno pokazuje, że próby zmuszania się do lepszego samopoczucia, pozytywnego nastawienia czy intensywnej autorefleksji w stanie przeciążenia mogą paradoksalnie nasilać napięcie i poczucie nieskuteczności. Tymczasem uznanie aktualnych zdarzeń, doświadczeń – bez oceniania siebie i bez presji zmiany – obniża koszt funkcjonowania układu nerwowego i tworzy warunki do późniejszej regeneracji. Czasem to właśnie zgoda na „wystarczająco dobrze” staje się pierwszym krokiem w stronę równowagi.
Dlatego w momentach największego obciążenia najważniejszym wsparciem nie jest robienie więcej, lecz pozwolenie sobie na mniej. Uznanie, że na ten moment celem nie jest poprawa nastroju ani rozwój, ale bezpieczne dotrwanie do końca trudnego okresu, bywa aktem głębokiej dojrzałości psychicznej. Z tej perspektywy przetrwanie nie jest czymś, co trzeba jak najszybciej „zostawić za sobą”, lecz stanem, który – odpowiednio uszanowany – może stać się fundamentem późniejszego powrotu do siebie, już w warunkach większego bezpieczeństwa i dostępnych zasobów.




