Regulacja układu nerwowego poprzez samoregulacja nie oznacza, że masz radzić sobie całkowicie samx. Współczesna psychologia coraz wyraźniej pokazuje, że układ nerwowy potrzebuje nie tylko technik, a także kontaktu, przewidywalności i łagodnego prowadzenia. Dlaczego tak wiele osób czuje dziś presję „samodzielnego ogarniania życia”? I czemu wsparcie, struktura oraz spokojny głos mogą być ważną częścią zdrowej regulacji emocjonalnej?
Współczesna psychologia bardzo często mówi o samoregulacji, regulacji układu nerwowego, wracaniu do siebie oraz budowaniu bezpieczeństwa wewnętrznego.
To ważne i potrzebne pojęcia. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy interpretować je w sposób, który jeszcze bardziej nas izoluje. Bo wiele osób słyszy dziś:
„musisz nauczyć się regulować samx”.
A potem próbuje:
- samodzielnie „naprawić” swoje emocje,
- samodzielnie “radzić sobie” z przeciążeniem,
- samodzielnie wracać do równowagi,
- samodzielnie utrzymywać motywację,
- samodzielnie „pracować nad sobą”.
I bardzo często kończy z poczuciem:
„nawet odpoczywać i regulować się nie potrafię dobrze”.
Tymczasem samoregulacja nigdy nie miała oznaczać samotności.
Układ nerwowy reguluje się także poprzez kontakt
Psychologia rozwojowa, neurobiologia interpersonalna i współczesne podejścia terapeutyczne od lat pokazują, że człowiek reguluje się nie tylko „od środka”, a również poprzez relacje, strukturę, przewidywalność i kontakt z drugim człowiekiem.
Stephen Porges, twórca teorii poliwagalnej, podkreślał, że poczucie bezpieczeństwa w układzie nerwowym buduje się między innymi poprzez doświadczenie współregulacji – obecności, kontaktu, tonu głosu, przewidywalności i relacyjnego bezpieczeństwa.
To dlatego czasem:
- czyjś spokojny głos pomaga bardziej niż kolejna analiza,
- prowadzone ćwiczenie działa łatwiej niż „muszę zrobić to samx”,
- pytania pomagają wrócić do siebie wtedy, gdy własne myśli są chaotyczne,
- struktura daje ulgę przeciążonemu układowi nerwowemu.
Potrzeba wsparcia nie jest oznaką słabości, jest częścią tego, jak funkcjonuje człowiek.
„Muszę sobie poradzić” a „mogę mieć oparcie”
Wiele osób żyje w chronicznym trybie samowystarczalności emocjonalnej. Często nie dlatego, że naprawdę tego chcą – a dlatego, że kiedyś nauczyły się, że:
- nie powinny być „za bardzo”,
- nie mogą za dużo potrzebować,
- muszą sobie radzić,
- proszenie o wsparcie jest obciążaniem innych,
- odpoczynek i miękkość trzeba sobie najpierw „zasłużyć”.
W Terapii Akceptacji i zaangażowania (ACT) ogromny nacisk kładzie się nie na perfekcyjne kontrolowanie emocji, ale na rozwijanie elastyczności psychologicznej – czyli zdolności do pozostawania w kontakcie ze sobą, swoimi wartościami i rzeczywistością, nawet wtedy, gdy pojawia się trudność. Czy widzisz, jak bardzo to się różni od przekazu:
„masz być silna/y i radzić sobie sama/sam”.
Bo człowiek może być sprawczy i jednocześnie potrzebować:
- prowadzenia,
- struktury,
- pytań,
- przypomnienia,
- czyjegoś spokojnego głosu,
- narzędzia, które pomaga wrócić do kontaktu ze sobą.
Samoregulacja to nie izolowanie się od siebie
Część osób traktuje samoregulację jak projekt naprawczy:
- „muszę się uspokoić”,
- „muszę przestać być przebodźcowana/y”,
- „muszę wrócić do kontroli”.
Tymczasem zdrowa regulacja dużo częściej polega na:
- zauważaniu siebie,
- rozpoznawaniu sygnałów przeciążenia,
- budowaniu kontaktu z ciałem,
- rozwijaniu łagodności wobec własnych reakcji,
- tworzeniu bezpiecznych rytuałów powrotu do siebie.
Nie chodzi o to, żeby nigdy nie potrzebować wsparcia. Chodzi o to, żeby stopniowo budować bardziej bezpieczną relację ze sobą – również przy pomocy narzędzi, relacji i struktury.
Dlaczego struktura może pomagać przeciążonemu układowi nerwowemu?
Kiedy jesteśmy przeciążeni emocjonalnie, mózg dużo gorzej funkcjonuje w obszarach:
- podejmowania decyzji,
- organizacji,
- inicjowania działań,
- koncentracji,
- pamięci roboczej,
- regulacji emocji.
Badania pokazują, że chroniczny stres znacząco wpływa na funkcjonowanie kory przedczołowej odpowiedzialnej między innymi za planowanie, uwagę i samokontrolę.
To dlatego osoby przeciążone często nie potrzebują kolejnej listy rzeczy „do ogarnięcia”. Potrzebują:
- prostoty,
- łagodnego prowadzenia,
- przewidywalności,
- małych kroków,
- kontaktu,
- poczucia, że nie muszą wszystkiego dźwigać same.
Czasem workbook, pytanie albo spokojne audio stają się właśnie takim miejscem pośrednim między:
„jestem z tym całkowicie sama/sam”
a
„ktoś prowadzi mnie krok po kroku”.
“Wracam do siebie – workbook + audio”
Dlatego stworzyłam workbook „Wracam do siebie”.
Nie jako narzędzie samodoskonalenia.
Nie jako kolejny projekt „naprawiania siebie”.
I nie jako checklistę wellbeingową do odhaczenia.
Tylko jako łagodną strukturę powrotu do kontaktu ze sobą.
Workbook został stworzony dla osób, które:
- są zmęczone ciągłym „radzeniem sobie”,
- potrzebują prostego prowadzenia,
- chcą regulować się bez presji perfekcji,
- szukają kontaktu ze sobą, a nie kolejnego zadania do wykonania idealnie.
Od początku będzie dostępny razem z audio – tak, żeby można było nie tylko czytać, wykonywać ćwiczenia, a także doświadczać wsparcia bardziej relacyjnie i regulująco dla układu nerwowego.
Cena premierowa wynosi 89 zł, regularna 129 zł.
Dostęp otrzymujesz od razu po zakupie.
Bibliografia
- Hayes, S. C., Strosahl, K. D., & Wilson, K. G. (2012). Acceptance and Commitment Therapy: The Process and Practice of Mindful Change (2nd ed.). Guilford Press.
- McEwen, B. S., & Morrison, J. H. (2013). The brain on stress: Vulnerability and plasticity of the prefrontal cortex over the life course. Neuron, 79(1), 16–29.
- Porges, S. W. (2011). The Polyvagal Theory: Neurophysiological Foundations of Emotions, Attachment, Communication, and Self-Regulation. W. W. Norton & Company.
- Sbarra, D. A., & Coan, J. A. (2018). Relationships and health: The critical role of affective science. Emotion Review, 10(1), 40–54.




