Wciąż pokutuje mit, że ślub oznacza przekazanie osobie partnerskiej prawa do swojego ciała. Z perspektywy psychologii, seksuologii czy seks coachingu, to niebezpieczna narracja, która może prowadzić do przemocy i cierpienia. Małżeństwo nie odbiera nikomu prawa do decydowania o własnym ciele — zgoda i autonomia to fundament zdrowej intymności. Nawet jeśli ksiądz twierdzi, że jest inaczej.
Kontekst społeczny i medialny
Na początku września 2025 roku szeroko komentowane były słowa ks. Szymona Bańki, duchownego związanego ze Szkołą św. Tomasza z Akwinu w Józefowie. W nagraniu, które pojawiło się na stronie www szkoły, stwierdził on, że:
- „Małżonkowie, składając przysięgę, przekazują sobie prawo do swojego ciała.”
- „Nie można odmówić współżycia bez poważnego powodu.”
- „Brak ochoty czy złe samopoczucie nie są wystarczającym powodem.”
- „Odmowa bez poważnego powodu to grzech ciężki.”
Wypowiedź ta wywołała falę krytyki, ponieważ sugeruje, że po ślubie prawo do ciała osoby partnerskiej przestaje być jego niezbywalną własnością. Z punktu widzenia psychologii, seksuologii i seks coachingu jest to narracja sprzeczna z aktualną wiedzą naukową. Jest też sprzeczna z Prawami Człowieka.
Dodatkowo przedstawianie relacji w taki sposób, wpływa także na to jak relacje postrzegają dzieci. Nie istnieją przecież w próżni – usłyszana wiadomość, że związek to oddanie prawa do ciała może negatywnie wpłynąć na ich myślenie o związkach, relacjach oraz lęk przed budowaniem bliskości w dorosłości. Polecam lekturę tego artykułu: Granice dotyku i seksualności dzieci – jak o nich rozmawiać bo wbrew pozorom wcale nie jest to odległe od podejmowanego w tym artykule tematu.
Autonomia cielesna w małżeństwie
Autonomia cielesna oznacza prawo każdej osoby do decydowania o swoim ciele — niezależnie od statusu prawnego czy religijnego. Badania psychologiczne pokazują, że odebranie osobie partnerskiej poczucia podmiotowości prowadzi do destrukcji relacji, ponieważ:
- Obiektyfikacja a jakość związku
Obiektyfikacja to traktowanie drugiej osoby jak przedmiotu, a nie jak pełnoprawnego, autonomicznego człowieka. Osoba traktowana w ten sposób bywa postrzegana wyłącznie przez pryzmat swojego ciała, bez uznania jej emocji, potrzeb i wolnej woli. Badanie Kozłowskiej (2024) wykazało, że osoby czujące się obiektyfikowane przez osobę partnerską mają niższą satysfakcję ze związku, poczucie własnej wartości i częściej przejawiają zachowania konfliktowe, np. agresję werbalną. - Ciało a funkcjonowanie seksualne
Badania Marta Szymańska-Pytlińska i osób współautorskich (2023) pokazują, że brak poczucia podmiotowości we własnym ciele obniża satysfakcję seksualną. Może on także zwiększać ryzyko trudności seksualnych. - Przemoc seksualna w małżeństwie
Izdebski i Łukaszek (2019) podkreślają, że przemoc seksualna w małżeństwie jest poważnym naruszeniem praw i godności. Kluczowe jest respektowanie świadomej, dobrowolnej i aktualnej zgody. A ja dopowiadam – dotyczy to każdej relacji, również tej nie-małżeńskiej.
Psychologiczne konsekwencje narracji „obowiązku małżeńskiego”
W praktyce gabinetowej często spotykam osoby, które przez lata żyły w przekonaniu, że odmowa seksu w małżeństwie jest „grzechem”, „zdradą”, „egoizmem” albo „zawiedzeniem obowiązku małżeńskiego”. Tego typu przekonania niosą poważne skutki psychiczne i relacyjne — zarówno dla osoby, która czuje się zobowiązana do współżycia, jak i dla dynamiki całej relacji. Jakie konkretnie? Chociażby te wskazane poniżej.
Poczucie winy i wstydu
Stałe przekonanie, że „powinnxm się zgadzać”, sprawia, że każda odmowa rodzi poczucie winy. Z czasem wstyd związany z własną seksualnością i potrzebami. Wstyd ten nie dotyczy tylko sfery seksualnej — przenika do samooceny, wpływając na ogólne poczucie wartości.
W badaniach psychologicznych nad internalizacją norm płciowych wykazano, że osoby, które czują presję do spełniania oczekiwań kosztem siebie, częściej doświadczają depresji czy zaburzeń lękowych.
Trudności w stawianiu granic
Narracja o „obowiązku” uczy ignorowania sygnałów z własnego ciała i potrzeb emocjonalnych. Osoba przestaje ufać sobie — przestaje czuć, kiedy naprawdę chce, a kiedy nie. W efekcie ma trudności z wyrażaniem sprzeciwu nie tylko w seksie, a również w innych obszarach życia. Prowadzi to do chronicznego przeciążenia, wypalenia emocjonalnego i problemów z asertywnością.
Unikanie bliskości
Przymus seksualny w związku nie zbliża — a oddala. Z czasem dotyk, czułość czy próby inicjacji mogą budzić napięcie i lęk. Osoba zaczyna unikać kontaktu fizycznego, a często także emocjonalnego. W efekcie zanika nie tylko seksualność, a także poczucie więzi, co pogłębia izolację w relacji.
Objawy traumy
Wiele osób doświadczających współżycia pod presją wykazuje objawy charakterystyczne dla PTSD (ang. Post-Traumatic Stress Disorder):
- flashbacki i intruzywne wspomnienia,
- lęk przed dotykiem,
- zaburzenia snu,
- obniżony nastrój i poczucie oderwania od własnego ciała (dysocjacja).
To realna trauma, nawet jeśli nie była rozpoznawana jako przemoc — bo brak świadomej, dobrowolnej zgody jest przemocą, niezależnie od kontekstu prawnego czy religijnego.
Spadek satysfakcji ze związku
Presja i brak wolności w sferze seksualnej bardzo często przekładają się na pogorszenie jakości całej relacji. Badania Kozłowskiej (2024) z Uniwersytetu Wrocławskiego pokazują, że osoby czujące się obiektyfikowane przez osobę partnerską mają niższą satysfakcję ze związku, czują się mniej kochane i mniej zaangażowane, częściej też rozważają jego zakończenie.
Zgoda jako fundament zdrowej intymności
W seks coachingu i psychologii intymności, zgoda rozumiana jest jako:
- Świadoma – podejmowana w pełnym zrozumieniu i bez presji.
- Dobrowolna – wolna od przymusu, także emocjonalnego.
- Aktualna – każdorazowo odnawiana, a nie „udzielona raz na zawsze”.
WHO (Światowa Organizacja Zdrowia )i APA (Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne) jasno wskazują, że brak zgody oznacza przemoc, niezależnie od tego, czy dotyczy małżeństwa, czy innej relacji.
Małżeństwo/inny związek partnerski jako przestrzeń dialogu i szacunku
Zdrowa relacja — niezależnie od tego, czy jest to małżeństwo, związek partnerski czy inna bliska relacja — nie opiera się na obowiązku ani roszczeniu, lecz na wzajemnym szacunku, empatii i dialogu. Każda osoba w związku zachowuje pełne prawo do decydowania o swoim ciele, emocjach i granicach, niezależnie jakiego modelu relacji to dotyczy. W praktyce oznacza to:
Otwartą komunikację o potrzebach i granicach
Rozmowa o seksualności, emocjach i bliskości to naturalna część codzienności w związku — niezależnie od płci, orientacji czy roli w relacji. Mówienie o tym, czego się potrzebuje (lub czego się nie chce), nie jest egoizmem, lecz wyrazem troski i zaufania.
Akceptację odmowy bez presji i ocen
Brak ochoty na seks to wystarczający powód, który nie wymaga uzasadniania ani tłumaczenia się.
Zgoda musi być świadoma, dobrowolna i aktualna — a odmowa jest równie ważną formą komunikatu jak „tak”. Każda osoba, niezależnie od płci, tożsamości czy statusu w związku, ma prawo powiedzieć „nie” i pozostać w tym szanowana. Jeśli przy odmowie tego szacunku brakuje lub doświadcza się gróźb czy szantażu, to oznacza, że w tej relacji jest obszerne pole do zmiany. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie.
Budowanie intymności także poza seksem
Intymność to nie tylko kontakt seksualny. To także:
- czuły dotyk i przytulenie (dzięki którym budujemy poczucie bezpieczeństwa w rekacji),
- szczere rozmowy,
- wspólny czas i troska o codzienne potrzeby.
Takie formy bliskości wzmacniają więź i poczucie bezpieczeństwa, tworząc relację opartą na wzajemnym wsparciu, a nie na spełnianiu oczekiwań.
Empatię wobec naturalnych trudności
Choroba, stres, zmęczenie, zmiany hormonalne, sytuacje kryzysowe — to naturalne stany, które mogą wpływać na ochotę na seks. Wspierająca postawa osoby partnerskiej polega na zrozumieniu i trosce, a nie na wywieraniu presji czy wzbudzaniu poczucia winy.
Zdrowy związek nie polega na tym, że „należymy do siebie”, lecz na tym, że dobrowolnie wybieramy siebie każdego dnia — z wzajemnością, szacunkiem i czułością.
Podsumowanie
Jako psycholożka z kilkunastoletnim doświadczeniem, pracująca również w obszarze seksualności i relacji, mogę powiedzieć jednoznacznie: małżeństwo nie jest przekazaniem prawa do ciała drugiej osoby i nigdy nie może być traktowane jako usprawiedliwienie dla łamania granic.
Zawarcie związku — czy to małżeńskiego, czy partnerskiego czy też trwanie w związku nieformalnym — nie odbiera nikomu prawa do decydowania o swoim ciele, seksualności, potrzebach i emocjach. Autonomia cielesna pozostaje niezbywalna, niezależnie od statusu prawnego czy religijnego.
Seks, który odbywa się bez świadomej, dobrowolnej i aktualnej zgody, jest przemocą — także wtedy, gdy dzieje się w małżeństwie. Miłość, bliskość i więź nie mogą opierać się na przymusie, poczuciu obowiązku czy strachu przed oceną.
Prawdziwa intymność rodzi się nie z obowiązku, lecz z wolności, wyboru i wzajemności. Z przestrzeni, w której każda osoba może bezpiecznie mówić o swoich potrzebach, pragnieniach i granicach — wiedząc, że zostanie wysłuchana, zrozumiana i uszanowana.
Dlatego musimy mówić o tym głośno i wyraźnie:
- Twoje ciało zawsze należy do Ciebie — również w małżeństwie.
- Zgoda to podstawa miłości, a nie jej przeszkoda.
- Bliskość zaczyna się tam, gdzie kończy się przymus.
Bibliografia
- Izdebski, Z., & Łukaszek, M. (2019). Etyczne aspekty badania przemocy seksualnej. Dziecko Krzywdzone. Teoria, badania, praktyka, 18(1), 131–150. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.
- Kozłowska, M. A. (2024). Zjawisko obiektyfikacji w relacji romantycznej: jego związki z percepcją partnera i własnej osoby, oceną jakości relacji oraz zachowaniami wobec partnera w sytuacji konfliktu. Uniwersytet Wrocławski.
- Szymańska-Pytlińska, M., et al. (2023). Ciało a funkcjonowanie seksualne kobiety. Wydział Psychologii i Kognitywistyki, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza.
- World Health Organization. (2021). Sexual health and its linkages to reproductive health: An operational approach. WHO.
- American Psychological Association. (2011). Guidelines for psychological practice with lesbian, gay, and bisexual clients. American Psychologist, 67(1), 10–42.




